5 największych błędów OWES-ów

Dzisiaj przyjrzymy się błędom popełnianym przez podmioty wspierające spółdzielnie socjalne w ramach środków unijnych (PO KL). Chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami. 

Tworzenie spółdzielni socjalnej z przypadkowych ludzi

To jest podstawowy błąd, który generuje zwykle znaczne trudności. Często wygląda to tak, że zaprasza się ludzi do projektu (ew. na szkolenie), a następnie próbuje się zbudować (czy wręcz „sklecić”) z takiej przypadkowej grupy spółdzielnię socjalną. Jest to co prawda możliwe, ale to dosyć karkołomny sposób.

Inne wyjście? Zapraszanie do projektu grup co najmniej 5-6 osób, które chciałyby razem pracować i tworzyć spółdzielnię. Być może wymaga to nieco dłuższego procesu rekrutacji i szerszej promocji projektu, ale z pewnością zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu spółdzielni.

Intensywne wsparcie przed założeniem i brak lub niewielkie wsparcie po rozpoczęciu działalności

Zdarza się, że przed założeniem spółdzielni może ona korzystać z kilkudziesięciu czy wręcz kilkuset godzin doradztwa i szkoleń, a po rozpoczęciu działalności ogranicza się to do kilku godzin miesięcznie lub takiego wsparcia nie ma wcale. A często właśnie po rozpoczęciu działalności dzieją się najważniejsze rzeczy – kluczowe dla istnienia spółdzielni.

Nie lekceważę przy tym przygotowań do założenia firmy, ale dużo rzeczy wychodzi „w praniu” i skala trudności rośnie, a nie zmniejsza się (co by nie mówić zwykle, mimo wszystko, łatwiej jest napisać biznes plan, niż rozpocząć i skutecznie prowadzić wspólną działalność gospodarczą w formie spółdzielni).

Dodam jeszcze, że warto zaplanować nie tylko jednego opiekuna spółdzielni, ale przynajmniej w minimalnym zakresie wsparcie ekspertów dziedzinowych (np. księgowa, prawnik, doradca biznesowy, psycholog) czy również branżowych (np. wsparcie kogoś, kto już prowadził działalność w danym zakresie).

Skrajne relacje personel – uczestnicy projektu

Jest to dosyć ciekawa i na pierwszy rzut oka nieoczywista sprawa. Chodzi o budowanie relacji między zespołem projektu, a osobami, które korzystają z dotacji i zakładają spółdzielnię socjalną. Zauważyłem tutaj dwie skrajne sytuacje, które na dłuższą metę są bardzo kłopotliwe, często dla obydwu stron. Są to postawy:

  • ignorowania i lekceważenia oczekiwań spółdzielców przez personel projektu – wyraża się to w sformułowaniu: „dostajecie pieniądze, więc macie siedzieć cicho”,
  • roszczeniowości spółdzielców; czasem można mieć wrażenie, że przyszli spółdzielcy traktują personel jak swoich pracowników wychodząc z założenia, że zespołowi projektu co najmniej równie mocno zależy na założeniu spółdzielni socjalnej, a w praktyce czasem można zauważyć, że wręcz personelowi projektu zależy bardziej…

Jak z tego wybrnąć? Jednym z prostszych sposobów jest jasne i jednoznaczne zdefiniowanie na początku współpracy wzajemnych oczekiwań i możliwości (czego oczekują obydwie strony i na co rzeczywiście mogą liczyć).

Niska elastyczność

Spotykana zwłaszcza w podmiotach, które nie mają doświadczenia w realizacji tego typu projektów, stąd dużej liczby rzeczy „nie da się” zrobić. Oczywiście projekty są realizowane w pewnych uwarunkowaniach i projektodawcę obowiązują chociażby wytyczne dot. kwalifikowalności wydatków czy zapisy wniosku o dofinansowanie projektu (w tym budżet, harmonogram projektu), ale czasem mam wrażenie, że projektodawcy potrafią dodatkowo skomplikować i tak już trudny proces.

Zakładanie spółdzielni na siłę

Ta sprawa często jest wypominana i podnoszona przez samych spółdzielców. Jeśli w projekcie założono powstanie 2 spółdzielni, to podmiot realizujący taki projekt będzie zobowiązany by ten wskaźnik osiągnąć. Zrobi więc wszystko by spółdzielnia powstała. Na szczęście w przyszłym okresie planowania takim wskaźnikiem ma być liczba stworzonych miejsc pracy, a nie liczba założonych spółdzielni.

To tyle nt. błędów podmiotów, które wspierają powstawanie spółdzielni socjalnych. Co myślisz na ten temat? Zachęcam do komentowania wpisu?

5 największych błędów OWES-ów
Oceń ten wpis

Etykiety:

9 komentarzy do “5 największych błędów OWES-ów”

  1. 31 marca 2014 na 13:28 #

    Zgadzam się

  2. 31 marca 2014 na 13:32 #

    Zgadzam się z Panem w szczególności w kwestii braku elastyczności oraz porzucenia, braku wsparcia ze strony specjalistów w trakcie trwania projektu. Nam brakowało pomocy ze strony prawnika i dobrego księgowego. Poza tym osoby które zajmują się realizacją projektu bywają niedoświadczone, wręcz niekompetentne.

    • 31 marca 2014 na 20:19 #

      oj elastyczności zupełnie brak ( wiedzą lepiej co jest nam potrzebne do prowadzenia działalności- hihihii)- ale z tym sobie radzimy.
      Nie ma pomocy ani księgowej ani żadnej innej- kursy organizowaliśmy sobie sami- ciut nie podpisywaliśmy umów- szli na gotowe. Księgową chcą nam wręcz wyrywać i polecać innym spółdzielniom.
      Mamy inny kłopot. Zaplanowaliśmy dużą kampanię reklamową. Jest 31.03- dotacji pomostowej nie otrzymaliśmy za miesiąc marzec do tej pory i nie wiadomo kiedy dostaniemy- ale ” bądźmy dobrej myśli”. Poprzednie były opóźnione o 20 dni. Jakoś sobie radzimy, ale kłoda leży. Podpisaliśmy umowę- dotacja miesięczna z rozliczeniem miesięcznym- nie byli zadowoleni. Teraz na następne pół roku mamy narzucone- kasa za 3 miesiące z góry i rozliczenie miesięczne- na tkz inne 20 %. „Pomostówka” jest przychodem jak nie wydamy w jednym miesiącu to zapłacimy podatek. Czasem zamiast pracować zastanawiamy się jak wybrnąć z pewnych sytuacji, ponieważ podpowiedzi brak, a wręcz jest oczekiwanie, że my coś sprawdzimy i przekażemy informację. Uf- wylałam co mnie boli. Pozdrawiam i do roboty 🙂

    • Waldemar Żbik
      1 kwietnia 2014 na 06:57 #

      Dziękuję za głosy w dyskusji. Bardzo spodobało mi się zakończenie – nie chciałbym by skończyło się na narzekaniu, ale na wyciągnięciu wniosków na skuteczne wspieranie spółdzielni socjalnych.

      Jeśli chodzi o wsparcie pomostowe, to spotkałem się ostatnio z interpretacją, zgodnie z którą możliwe jest zwolnienie na bazie art. 17 ust. 1 pkt. 21 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (wsparcie pomostowe może być traktowane jako dotacja przeznaczona na pokrycie kosztów). Zachęcam do zapoznania się z uzasadnieniem wyroku NSA o sygnaturze I SA/Gd 1879/99 – Wyrok NSA oz. w Gdańsku. Można go znaleźć tutaj: http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/BD7B0B7496

      pozdrawiam serdecznie,

      • 1 kwietnia 2014 na 23:35 #

        dziękuję 🙂

  3. 6 kwietnia 2014 na 19:50 #

    Witam. To mój pierwszy i mam nadzieję że nie ostatni wpis 🙂
    Od pół roku biorę udział w projekcie który zakłada powstanie kilku spółdzielni z pieniędzy unijnych. Na razie mogę się odnieść do pierwszego punktu.
    W projekcie na szczęście nie ma łapanki, grupy same się zgłaszają i bardzo ważne są więzi między członkami. Ale słyszałem już że im bliżej końca projektu zgłasza się coraz więcej osób które mają chrapkę tylko na łatwe pieniądze i dają nawet ogłoszenia że szukają osób do spółdzielni.
    Niestety o działalności mojego projektodawcy książkę bym chyba napisał jaki tam się dzieje cyrk i nieprawidłowości 🙂

    • Waldemar Żbik
      7 kwietnia 2014 na 17:05 #

      Dziękuję za głos w sprawie. Ostatnie zdanie dosyć niepokojące. Życzę powodzenia i zachęcam do dzielenia się swoim doświadczeniem.

      pozdrawiam serdecznie,

  4. 5 maja 2014 na 13:59 #

    Witam, zgadzam się z artykułem, że tak naprawdę spółdzielnie socjalne są dobre ale dla tych projektodawców, którzy zakładając że utworzą np 3 spółdzielnie piszą projekt i zarabiają na tym ogromne pieniądze. Mają pracę np 2 lat tak było w naszym przypadku . Stowarzyszenie napisało projekt, że założy 3 spółdzielnie w regionie napisali projekt na ponad 1,064 miliona złotych były to pieniądze przeznaczone na wynagrodzenia dla urzędników i wycieczki. Jak już powstały spółdzielnie odbyła się wycieczka do Włoch, gdzie na tydzień pojechało 30 osób- urzędników którzy pracowali przy projekcie i znajomi tych osób :). My jako osoby bezrobotne około 1,5 roku chodziliśmy na szkolenia nie było nawet przewidziane zwrotów za dojazdy na szkolenie o pomostówkach w 1 roku działalności też można było pomarzyć. Według projektu koszt utworzenia spółdzielni wyniósł ponad 350 tysięcy zł dodatkowo każda spółdzielnia dostała dotacje na start nasza 67,5 tysięcy zł . Koszt całkowity utworzenia jednej wyniósł ponad 420 tysięcy z czego jak pisałem kwota ponad 350 tysięcy to wynagrodzenie dla urzędników i wycieczki. I tak jak jest napisane w artykule do momentu jak spółdzielni nie było pomoc była fakt że bardzo słaba spotkania raz na miesiąc albo 2 miesiące ale była po rozpoczęciu działalności pomoc praktycznie się urwała a 4 miesiące później projekt został uroczyście zamknięty.
    Nasza spółdzielnia była tworzona też przy współpracy stowarzyszenia z Urzędem Pracy i w UP było tak samo w chwili rozpoczęcia działalności pani odpowiedzialna z UP stwierdziła że za często do niej chodzimy i czegoś chcemy się dowiedzieć kompletne lekceważenie. Przeszkoleni zostaliśmy bardzo słabo mało tego od samego początku praktycznie nie mamy pracy a działamy od sierpnia 2012 roku nie długo minie 2 lata. Jeszcze w czasie trwania projektu poruszaliśmy kwestie że jako spółdzielnia chcielibyśmy prowadzić albo dom seniora albo hotel dla seniorów pomysł bardzo dobry, ponieważ dał by nam stałą pracę ale niestety pani z UP stwierdziła że takie pomysły to możemy robić jak wyjdziemy ze spółdzielni a nie na spółdzielnie 🙂 zero pomocy i zainteresowania. Na chwilę obecną spółdzielnia zajmuje się od samego początku sprzątaniem i opieką nad osobami starszymi w domu podopiecznego ale zleceń mamy jak na lekarstwo i nie wiadomo co robić likwidować spółdzielnie czy jeszcze walczyć. Na razie skupiamy się nad utworzeniem hotelu dla seniorów z możliwością zamieszkania seniora nawet dożywotnio. Senior, który zdecyduje się ,że chce spędzić resztę życia mieszkając z nami w hotelu będzie miał taką możliwość (podpisywana będzie wtedy umowa dożywocia z taką osobą). Tylko w tym wszystkim jedno co jest najgorsze to brak pieniędzy żeby można było zainwestować w taki hotel. Kwota jaka została wydana a raczej zmarnowana przy tworzeniu spółdzielni czyli około miliona zł w zupełności by wystarczyła 🙂 na taki np kilkunasto pokojowy pensjonat. I co jest w tym wszystkim najgorsze to to, że marnowane są ogromne pieniądze w tych czasach a bezrobotny jak nie miał pracy tak i niema. Dodam na koniec, że staramy się o kredyt na zakup takiego pensjonatu chociaż bez pomocy raczej się nie uda. Jak by ktoś miał jakieś rady jak pozyskać chociaż część kwoty ( całkowita około milion zł ) np jako wkład własny do kredytu który musi być na poziomie 30 % podobno można starać się z funduszy Unijnych ale zorientowany w tym tak naprawdę jestem słabo. Pozdrawiam Grzegorz tel. 698953987.

    • 6 maja 2014 na 07:57 #

      Dzień dobry,

      Dziękuję za komentarz i Pana uwagi. Mimo wszystko chciałbym wierzyć, że błędy wynikają często z niewiedzy, a nie wyrachowania (choć i takie zachowania można zauważyć). Z drugiej strony mam też doświadczenie w przygotowywaniu tego rodzaju projektów i wiem, że czasem trudno jest pogodzić wytyczne i oczekiwania instytucji pośredniczącej z chęcią prostego i racjonalnego ułożenia całego projektu. Pojedyncze kwoty szybko sumują się w skali całego projektu do znacznej wartości, a wartość wsparcia finansowego jest ograniczona limitami.

      Co do pytania o pożyczkę, na pewno mogę polecić Fundusz ES dedykowany dla podmiotów ekonomii społecznej. Więcej informacji tutaj: http://esfundusz.pl/, przy czym maksymalna kwota pożyczki to 100 tys. zł. Warto też przyjrzeć się ofercie TISE oraz regionalnych czy lokalnych instytucji pożyczkowych, które właśnie często maja na ten cel środki unijne.

      pozdrawiam i życzę powodzenia,

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe *