Spółdzielnia socjalna stała się prywatnym folwarkiem prezesa. Co zrobić?

prawo w spółdzielni socjalnej

Jakiś czas temu pod jednym z wpisów na blogu czytelniczka opisała sytuację, w której spółdzielnia stała się prywatnym folwarkiem prezesa. Spytała co można w takiej sytuacji zrobić. W tym wpisie przyjrzę się bliżej tej kwestii.

Na początek dokładniejszy opis sytuacji Spółdzielni Socjalnej „Prywatny folwark”

Czytelniczka, powiedzmy Monika, napisała tak:

„… prezes spółdzielni prowadzi swój własny folwark. Wydaje mu się, że spółdzielnia jest jego własnością, zmusza i psychicznie niszczy pracowników, wyprowadza pieniądze firmowe z konta, nie robi żadnych zebrań ani zgromadzeń walnych. Kto jest wnikliwy lub upomina się o swoje jest gnębiony, że sam rezygnuje z pracy albo jest zmuszany do złożenia wypowiedzenia (…). Co w takiej sytuacji?”

Jak więc widać sytuacja jest poważna i to dosyć mocno poważna. Zarzuty, które tutaj się pojawiają są zarzutami dużego kalibru.

Dodam jeszcze, że czasami bywa tak, że zarząd jest oczerniany przez część członków, którzy mają zupełnie inną wizję rozwoju spółdzielni. Prawdopodobnie jednak to nie jest ta sytuacja.

Co może zrobić Monika?

W pierwszej kolejności warto byłoby zdobyć potwierdzenie naszych podejrzeń. Zakładam, że póki co nie mamy dokumentów, które potwierdzają powyższe zarzuty (zwłaszcza wyprowadzanie pieniędzy z konta). Będzie to jednak bardzo trudne lub nawet niemożliwe. Zakładam, że zarząd nie przejmie się żądaniem członków dostępu do dokumentów, w tym do zawartych umów. Kontakt z księgową też może nie być skuteczny – w końcu to prezes występuje w imieniu spółdzielni i księgowa może nie chcieć rozmawiać z członkiem / członkami podmiotu.

Być może dysponujemy już jakimiś dowodami „niszczenia” i „gnębienia” pracowników.

W drugiej kolejności warto (jeszcze raz?) porozmawiać z prezesem. Zdaje sobie sprawę, że może to nie być ani łatwe, ani przyjemne. Jeśli jednak zbierze się kilku członków spółdzielni, to prezesowi może być trudniej zlekceważyć tę sytuację.

Rozważyłbym w tym kontekście…

#1 Żądanie zwołania walnego zgromadzenia przez co najmniej 3 członków

Takie żądanie musi być zgłoszone na piśmie i z podaniem porządku obrad. Jeśli zarząd nie zwoła walnego w taki sposób, by odbyło się ono w ciągu 6 tygodni, to zrobi to Krajowa Rada Spółdzielcza na koszt spółdzielni (dla dociekliwych: art. 39 par. 2 i 5 prawa spółdzielczego).

Wydaje mi się to najprostszym rozwiązaniem „na już”, a do tego, takim, które pozwala rozwiązać sprawę we własnym gronie.

Jak to może przebiegać? Najważniejsze kroki:

  • żądanie walnego (złożone na ręce prezesa, ewentualnie wysłane za potwierdzeniem odbioru na adres spółdzielni – musimy zadbać, by mieć potwierdzenie złożenia tego żądania na piśmie),
  • reakcja lub jej brak po stronie zarządu, w przypadku braku reakcji kolejny krok to …
  • pismo do Krajowej Rady Spółdzielczej z wnioskiem o zwołanie walnego z uwagi na brak reakcji zarządu (załącznikiem będzie potwierdzenie tego żądania na piśmie).

Dodam jeszcze, że w porządku obrad takiego walnego proponowałbym co najmniej umieszczenie odwołania prezesa i wybór nowej osoby na to stanowisko.

Jeśli nie przyniesie to żadnego rezultatu lub Monika uzna, że nie ma to sensu, to czas na większe działa.

#2 Może czas iść po prostu na policję?

W opisywanej sytuacji mamy jak najbardziej takie prawo.

Prawo spółdzielcze (dla dociekliwych: art. 267c prawa spółdzielczego) oraz ustawa o rachunkowości (dokładniej art. 79 tej ustawy) przewidują konkretną odpowiedzialność za niezwoływanie walnego zgromadzenia i nie składanie sprawozdań w KRS (szczegóły poniżej). Z opisu sytuacji wynika, że obowiązki te nie są w tej spółdzielni wykonywane. Jest to ewidentnie działalność na szkodę spółdzielni.

Art. 267c prawa spółdzielczego:

Kto, będąc członkiem organu spółdzielni albo likwidatorem wbrew przepisom ustawy:
1) nie poddaje spółdzielni lustracji,
2) nie udziela lub udziela niezgodnych ze stanem faktycznym wyjaśnień lustratorowi, nie dopuszcza go do pełnienia obowiązków lub nie przedkłada stosownych dokumentów,
3) nie udostępnia członkom spółdzielni protokołu lustracji,
4) nie zwołuje walnego zgromadzenia, zebrania przedstawicieli albo zebrań grup członkowskich poprzedzających zebranie przedstawicieli,
(…)
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

 

Art. 79. ustawy o rachunkowości:

Kto wbrew przepisom ustawy:

(…) 4) nie składa sprawozdania finansowego (…) we właściwym rejestrze sądowym,
– podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

 

W jaki sposób można dokonać takiego zgłoszenia na policję?

W tym zakresie polecam np. tę stronę.

Czy to będzie skuteczne?

Oczywiście nie wiem, jak się to skończy, natomiast policja podejmie stosowane postępowanie.

Przykładowo, w jednym z województw policja została zawiadomiona o braku lustracji (ten sam przepis dot. odpowiedzialności karnej członka zarządu) w kilku spółdzielniach socjalnych. Według mojej wiedzy w każdym przypadku członkowie zarządu zostali przesłuchani na tę okoliczność. Wiem, że co najmniej część tych spółdzielni złożyła wniosek o lustrację.

#3 Może jeszcze do sądu?

Spółdzielnia socjalna (jak każda osoba prawna – przedsiębiorca) ma szereg obowiązków wobec Krajowego Rejestru Sądowego. Jednym z nich jest coroczne składanie sprawozdań finansowych. Sąd z kolei ma narzędzie w postaci tzw. postępowania przymuszającego, by skłonić zarząd do wypełnienia tych obowiązków.

W opisywanej sytuacji rozważyłbym zwrócenie uwagi sądu gospodarczego (właściwego ze względu na siedzibę spółdzielni) na to, że podstawowe obowiązki spółdzielni nie są wykonywane.
Sąd Rejestrowy dokona wówczas wezwania zarządu spółdzielni do wykonania obowiązków pod rygorem zastosowania grzywny. Jeśli obowiązki dalej nie będą wykonywane Sąd Rejestrowy nakłada grzywnę (nie więcej niż 15 tys. zł w jednym postanowieniu). Grzywna może być ponawiana.

Rozważyłbym tutaj jeszcze jedną rzecz…

Czy mamy tutaj do czynienia z mobbingiem?

Kwestia niezwoływania walnego zgromadzenia / nie składania sprawozdania jest dosyć jasna i zero jedynkowa. Warto się jednak zastanowić, czy nie mamy tutaj do czynienia z mobbingiem.
Prawdopodobnie działanie prezesa można określić mianem „uporczywego i długotrwałego nękania lub zastraszania pracownika”. Właśnie takie elementy obejmuje definicja mobbingu według kodeksu pracy (dla dociekliwych: art. 943 . § 2 kodeksu pracy).

Więcej na ten temat znajdziesz np. tutaj. Z kolei np. tutaj możesz znaleźć informację, co robić w przypadku mobbingu. 

To tyle nt. spółdzielni jako prywatnego folwarku. Zachęcam do komentowania wpisu, zwłaszcza jeśli masz podobne doświadczenia i udało się sytuację naprawić. 

  1. Leszek Smyrski mówi:

    Rewelacja. Po dziesięciu latach rozkradania pieniędzy z dotacji, ktoś wreszcie zwrócił uwagę na główny problem spółdzielczości w dziadowskim, polskim wydaniu.
    Żeby oszczędzić czas ewentualnym Don Kichotom podpowiem, że żadna z wymienionych wyżej dróg naprawy sytuacji nie działa. Wszystkie są odpowiednio zabezpieczone, żeby nie wydała się skala dziadostwa i demoralizacji całego systemu.
    Pozdrawiam.

    • Waldemar Żbik mówi:

      Dzień dobry,

      Tak, pamiętam, że miał Pan równie złe doświadczenia.

      Z mojego punktu widzenia skala takich sytuacji jest jednak marginalna, co nie zmienia faktu, że nie powinno do tego dochodzić w ogóle.

      pozdrawiam,
      Waldek Żbik

      • Leszek Smyrski mówi:

        Punkty widzenia bywają różne, ale żeby stwierdzić czy coś jest marginalne czy mainstreemowe wystarczy zwykła matematyka. Warto wiedzieć ile spółdzielni powstało, ile działa dobrze. Takich danych nie znajdziemy, bo urzędnicy nie są w stanie stwierdzić, czy dany podmiot to prawdziwa spółdzielnia, czy tylko zwykła firma, której właściciel sprytnie wykorzystał fundusze. Dodatkowo wzorem spółdzielczości są dla urzędników spółdzielnie mieszkaniowe, czyli organizacje od dawna zdegenerowane. Proceder nazywania spółdzielniami firm prywatnych, opisywany w piśmiennictwie spółdzielczym w latach siedemdziesiątych, trwał w Azji i Afryce, teraz dotarł do nas. Pozdrawiam.

  2. Monika mówi:

    Trochę inna sytuacja, ale równie skomplikowana. Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale w skrócie wygląda to tak: spółdzielnia nie prowadzi działalności od kilku lat, nie składa sprawozdań, nie lustrowała się nigdy, dwóch członków zmarło, członek zarządu, który chciałby cokolwiek zrobić w tej spółdzielni nic nie może, bo prezes jest nieuchwytny, nie odpowiada na telefony, ani inne próby kontaktu. W rezultacie członek zarządu został obarczony grzywną za nieskładanie sprawozdań przez spółdzielnię. Nie może złożyć rezygnacji, bo nie ma komu, tzn. nie ma szans na zwołanie walnego. Co robić w takiej sytuacji? Chcąc rozwiązać wszystkie problemy w spółdzielni trzeba mieć kontakt z prezesem. Czy sam członek zarządu może cokolwiek zrobić? Czy chociażby może zrobić coś, by “uwolnić się” od ciągłego ponoszenia kar w związku z tym, że prezes ma gdzieś i nie chce się zająć problemami spółdzielni? Spółdzielnia nie dostała dotacji, działała z własnych środków, ale też istnieją oskarżenia w kierunku prezesa o – mówiąc łagodnie – niegospodarność. Być może stąd wynika ta niechęć do kontaktu i zajmowania się sprawami spółdzielni…

    • Waldemar Żbik mówi:

      Dzień dobry,

      Zacząłbym od sprawdzenia kadencji w zarządzie – być może już skończyła i ta osoba nie jest już członkiem zarządu…

      W innym przypadku zostaje zwołanie walnego (korzystając ze ścieżki z Krajową Radą Spółdzielczą) i podjęcie odpowiednich decyzji (zmiana w zarządzie, likwidacja spółdzielni).

      Jest jeszcze opcja wyjaśnienia sytuacji w KRS, ale trudno mi powiedzieć na ile będzie to skuteczne.

      pozdrawiam,
      Waldek Żbik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *