Przede wszystkim potrzeba biznesowa, czyli o konsorcjum powołanym przez Spółdzielnię Socjalną PANATO [wywiad]

Dzisiaj zapraszam na wywiad z Pauliną Ograbisz ze Spółdzielni Socjalnej PANATO. Spółdzielnia działa od 2012 r. i zajmuje się m.in. wykonywaniem ekologicznych toreb bawełnianych, plecaków, worków na sznurkach oraz nadruków na koszulkach czy torbach. Na pewnym etapie rozwoju spółdzielni koniecznym okazało się powołanie konsorcjum. Dzisiaj przyjrzymy się właśnie temu konsorcjum.

Zacznijmy od początku… Jak doszło do stworzenia konsorcjum PANATO?

Było tutaj kilka powodów. Przede wszystkim wzrost zamówień – skokowy, zwłaszcza w trzecim roku działalności mieliśmy bardzo szybki wzrost liczby zleceń na produkty kastomowe (np. personalizowane torby reklamowe).

Mieliśmy do wyboru dwa wyjścia:

  1. bierzemy kredyt, ewentualnie czekamy na dotacje i budujemy szwalnię we Wrocławiu, lub
  2. szukamy „wolnych taczek”, innych przedsiębiorstw społecznych, które zaczynają działalność i nie mają jeszcze wykształconej oferty i klientów – staramy się znaleźć moce produkcyjne na zewnątrz i utworzyć trwałe partnerstwo.

Uznaliśmy, że drugie rozwiązanie będzie optymalne.

Dlaczego?

We Wrocławiu w zasadzie nie ma bezrobocia, nie ma też ludzi przygotowanych do szycia, więc szybkie i elastyczne zwiększenie zatrudnienia nie wchodziło w grę. Budowa szwalni to biznesowo zły pomysł, nie ma tutaj ludzi do pracy, a wystarczy wyjść 100 kilometrów za Wrocław i już są.

Jednocześnie mamy kooperacyjną kulturę organizacji, więc stwierdziliśmy, że zamiast budować we Wrocławiu szwalnię, możemy zaprosić do współpracy inne podmioty ekonomii społecznej i zrobić sieć.

Co uznajesz za największy sukces konsorcjum?

Jako konsorcjum jesteśmy w stanie wytworzyć ok. 10 000 szt. produktów miesięcznie. Głównie dzięki pełnej standaryzacji produkcji oraz specjalnie przygotowanemu narzędziu do sprzedaży i zarządzania logistyką (autorskie oprogramowanie ERP).

Jakie korzyści mają członkowie konsorcjum z tytułu udziału?

Z mojej perspektywy będą to cztery sprawy:

  • członkowie konsorcjum uzupełniają braki w zleceniach naszymi zamówieniami,
  • uczą się standaryzacji pracy i procesów komunikacyjnych (bardziej korporacyjne rozwiązania i procedury), a przez to jednocześnie podnoszą swoje kompetencje zawodowe (szycie) i organizacyjne,
  • są częścią czegoś większego i mogą tym się chwalić,
  • mają wpływ na kształt naszej współpracy, ponieważ od samego początku proces prowadzony jest w sposób kooperatywny, włączający ich w procesy decyzyjne, np. kształtu porozumienia o współpracy, regulaminów i cen.

Czy członków konsorcjum łączy formalna umowa?

Tak, jest umowa ramowa o współpracy i jej komplementarna część w formie regulaminu.

Umowa ramowa pełni podobną rolę, jak statut w spółdzielni. Zawiera więc ogólne informacje np. czym się zajmujemy, w jakim celu, kto może być członkiem konsorcjum.

Z kolei regulaminy określają szczegóły współpracy, np. za co odpowiada produkcja, koordynator czy logistyka, jak rozwiązywana jest kwestia przydzielania zleceń, jakie mamy standardy produkcji.

Czy konsorcjum spełnia formalne wymogi ustawy o spółdzielniach socjalnych? Mam tu na myśli kwestię udziału tylko spółdzielni socjalnych oraz organizacji pozarządowych / kościelnych osób prawnych prowadzących warsztat terapii zajęciowej, zakład aktywności zawodowej, centrum integracji społecznej lub klub integracji społecznej…

Nie, bierzemy wszystkie podmioty ekonomii społecznej, czyli też organizacje pozarządowe, które nie prowadzą warsztatów terapii zajęciowej, czy centrum integracji społecznej. Mogą to być też spółki non profit.

W tym momencie w grupie stałych partnerów mamy wszystkie formy prawne. Nasza inicjatywa powstała przed utworzeniem formalnych możliwości w ustawie.

Czy szukacie nadal partnerów?

Tak. W dalszym ciągu dążymy do regularnego wzrostu ilości klientów i zamówień, dlatego potrzebujemy, aby moce produkcyjne również rosły.

Jakie cechy ma idealny partner?

Współpraca rozpoczyna się od okresu testowego, w którym zlecamy drobne rzeczy i poznajemy się nawzajem. Trwa to kilka miesięcy.

Zgłaszają się do nas różne organizacje, na różnym poziomie zaawansowania (pod kątem parku maszynowego czy posiadanych kompetencji) i przy różnej skali działalności (czasami są to małe podmioty zatrudniające 2-3 osoby, a czasami organizacje z kilkunastoma pracownikami).

W takich okolicznościach zakres tych współprac jest więc bardzo zróżnicowany.

Na pewno idealny partner musi mieć kompetencje techniczne, czyli pracowników, którzy potrafią szyć, a nie dopiero przygotowują się do zawodu. Poza tym musi być kierownik produkcji, który jest w stanie skutecznie i szybko komunikować się z nami oraz zorganizować sprawną produkcję, czyli bardzo pożądane są umiejętności organizacyjne i logistyczne.

Kto raczej nie odnajdzie się w tym konsorcjum?

Myślę, że podmiot ekonomii społecznej musi mieć kilka osób z doświadczeniem w szyciu, tak aby było możliwe zorganizowanie produkcji taśmowej. Przy jednej lub dwóch osobach nie da się uzyskać na takim zleceniu rentowności.

Czy zmiany w ustawie o spółdzielniach socjalnych ułatwiły prowadzenie konsorcjum podmiotów ekonomii społecznej?

Nie, nie ma to znaczenia. Stworzyliśmy rozwiązania formalne i operacyjne przed zmianami w ustawie o spółdzielniach socjalnych i na nasze potrzeby działa – jest uszyta na wymiar.

Czy są jakieś bariery prawne utrudniające prowadzenie konsorcjum?

Dopóki łączy nas ramowa umowa o współpracy i nie mamy osobowości prawnej jako konsorcjum, nie ma żadnych barier.

Jedynie „miesza” nam trochę Vat, ponieważ jedni członkowie konsorcjum są na vacie, inni nie, a cenniki mamy wspólne. W związku z tym na poziomie rozliczeń finansowych musimy przyjmować wyjątki (podmioty, które nie są płatnikami podatku VAT rozliczają się w cenach netto).

Kiedy tworzenie konsorcjów spółdzielni socjalnych może mieć sens?

Jestem daleka od tego, żeby robić coś na siłę albo jako sztuka dla sztuki. Przede wszystkim więc warto powołać konsorcjum wtedy, kiedy jest autentyczna potrzeba biznesowa (czyli np. więcej zamówień niż własnych sił przerobowych albo usługa komplementarna, której nie mamy w ofercie, ale może mieć nasz partner – np. katering i transport). Gdzieś musi być ten nadmiar, a gdzieś musi być ten brak. Ktoś musi mieć coś w nadmiarze i chce się tym podzielić, a ktoś ma czego brak i chce się podzielić czymś innym.

W naszym przypadku jest to „nadmiar” sprzedaży (poświęcamy większość czasu na pozyskiwanie zamówień, projektowanie produktów i obsługę logistyczną) i „niedomiar” produkcji (przestrzeni i ilości maszyn, jaka może się w niej zmieścić oraz rąk do szycia). Nasi partnerzy mają nadmiar rąk do szycia i maszyn, a nie mają sprzedaży, marki i produktu, na który jest zapotrzebowanie na rynku.

Ważna jest też kultura organizacyjna nastawiona na współpracę, otwartość i elastyczność. Bez tego trudno będzie przedsiębiorstwom społecznym ze sobą współpracować.

Ważna jest też kultura organizacyjna nastawiona na współpracę, otwartość i elastyczność. Bez tego trudno będzie nowemu podmiotowi wpasować się w nasz sposób działania.

Dlaczego, Twoim zdaniem, spółdzielnie socjalne stosunkowo rzadko współpracują z biznesem?

Wśród głównych powodów warto wymienić dwa:

  • niskie kompetencje komunikacyjne – brak pracowników z kwalifikacjami do biura obsługi klienta, handlu, marketingu.
  • brak albo słabe narzędzia komunikacji i sprzedaży – www, katalogi, cenniki, zdjęcia produktów – cały marketing i narzędzia handlowe.

Jeśli nie mamy np. gotowej oferty ze zdjęciami produktów i cennikiem, to biznes nie będzie czekał. Wybierze ofertę konkurencji, z którą jest w stanie dopiąć szczegóły w ciągu kilku godzin.

Jakie korzyści może mieć biznes ze współpracy ze spółdzielniami socjalnymi?

Jeśli PES nie ma dobrej oferty w dobrej cenie, to nie za wiele. Jedynym wyjątkiem jest wątek społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), ale samo bycie podmiotem ekonomii społecznej (PES) to za mało, trzeba jeszcze być PESem, z którym się dobrze współpracuje.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

To tyle nt. konsorcjum PANTO. W planach mam kolejne wpisy dot. funkcjonowania konsorcjum spółdzielczego. Komentarze i dzielenie się wpisem mile widziane 🙂

Przede wszystkim potrzeba biznesowa, czyli o konsorcjum powołanym przez Spółdzielnię Socjalną PANATO [wywiad]
Ocena: 4.2 (84.44%) Liczba głosów: 9

3 komentarze o “Przede wszystkim potrzeba biznesowa, czyli o konsorcjum powołanym przez Spółdzielnię Socjalną PANATO [wywiad]

  1. Kazimierz mówi:

    Waldemarze, bardzo dziękuję za ten artykuł. Byłem na jednym spotkaniu w Z.Górze, w którym swoje wystąpienie miała Przedstawicielka (nie pamiętam nazwiska, być może była to Pani Paulina) tego konsorcjum, od tego dnia jestem pod wrażeniem możliwości jakie dzięki konsorcjum PES można uzyskać. To, że przetarli ścieżki organizacyjne jest super, ale pokazanie w / w artykule filozofii działania konsorcjum jest fantastyczne, co prawda stara to wiedza jak świat, ale przedstawiona w taki sposób “Jestem daleka od tego, żeby robić coś na siłę albo jako sztuka dla sztuki. Przede wszystkim więc warto powołać konsorcjum wtedy, kiedy jest autentyczna potrzeba biznesowa (czyli np. więcej zamówień niż własnych sił przerobowych albo usługa komplementarna, której nie mamy w ofercie, ale może mieć nasz partner – np. katering i transport). Gdzieś musi być ten nadmiar, a gdzieś musi być ten brak. Ktoś musi mieć coś w nadmiarze i chce się tym podzielić, a ktoś ma czego brak i chce się podzielić czymś innym.” Dzielić się z innymi, a przy okazji rozwijać się- fantastyczne. I druga prawda również wymieniona w artykule w odpowiedzi na pytanie “Dlaczego, Twoim zdaniem, spółdzielnie socjalne stosunkowo rzadko współpracują z biznesem?” – fundamentalna, ale i prawdziwa odpowiedź -rada “• brak albo słabe narzędzia komunikacji i sprzedaży – www, katalogi, cenniki, zdjęcia produktów – cały marketing i narzędzia handlowe.
    Jeśli nie mamy np. gotowej oferty ze zdjęciami produktów i cennikiem, to biznes nie będzie czekał. Wybierze ofertę konkurencji, z którą jest w stanie dopiąć szczegóły w ciągu kilku godzin.”.
    Wiem, bo sam popełniam również w/w błędy. Wynika to jak wskazuje p. Paulina z braku kompetentnych współpracowników. Samemu jest ciężko, nawet jak ma się wiedzę co należy zrobić, to pojawia się pytanie kto powinien to zrobić.
    Kiedyś chciałem nawiązać współpracę z jedną Informatyczną PES, ale kiedy ja chciałem, to oni już nie istnieli. A brakuje spółdzielniom socjalnym partnerów ( lub nie mają o nich wiedzy) rozumiejących ideę PES, którzy założą firmowe strony internetowe, fanpejdże.

    Łatwiej jest z materiałami drukowanymi, ale często katalog a faktyczna oferta , to dwie różne sprawy. Wynika to z kontekstu startu PES, przed rejestracją mamy biznes plan i się jego trzymamy, ale już w realiach faktycznego działania, życie weryfikuje brutalnie nasze plany i często przeskakujemy na nowe pola usług, produktów itp. i wtedy brakuje nam pomysłu, czasu lu pieniędzy na nowe materiały reklamowe. Jeszcze raz dziękuję za ten inspirujący wywiad. Pozdrawiam

    • Waldemar Żbik mówi:

      Dzień dobry Panie Kazimierzu,

      Bardzo dziękuję za komentarz 🙂 Super, że mogliśmy Cię zainspirować.

      pozdrawiam serdecznie,
      Waldek Żbik

  2. Leszek Smyrski mówi:

    Lubię czytać artykuły które przeczą moim tezom, że ekonomia społeczna to zdegenerowany twór, stworzony tylko po to, żeby urzędnicy i marktingowcy społeczni zaciemniali oryginalny potencjał spółdzielczości oparty o klasyczne zasady Roczdelczyków.
    Te moje fobie to dlatego że jestem z Rzeszowa. Mam nadzieję że tylko u mnie tak jest.
    Gratulacje dla pani Pauliny, mimo że brzmi nieco korporacyjnie.
    Pozdrawiam.
    Leszek Smyrski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *