Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnych i księgowość oczami Anety Englot ze Spółdzielni Socjalnej „Konar”. Wywiad cz. 2 [audio]

Zapraszam na drugą część rozmowy z Anetą Englot ze Spółdzielni Socjalnej „Konar” z Tarnobrzega. Tym razem porozmawiamy o tym, dlaczego warto należeć do Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych oraz o księgowości w spółdzielni. Zapraszam do posłuchania.

Wersja audio rozmowy:

 

Waldek Żbik: Tak jak powiedziałaś na początku, jesteś członkiem zarządu Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych. Powiedz z Twojej perspektywy, dlaczego warto przynależeć do Związku.

Aneta Englot: Ogólnopolski Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnej zawiązaliśmy my spółdzielcy w 2008 roku, właśnie po to, że wyznajemy zasadę „w kupie siła”. I dalej tę zasadę wyznajemy, ja, Marcin Juszczyk, Cezary Miżejewski, bo razem jest nam łatwiej pewne rzeczy załatwić.

Efektem tego jest na przykład dzisiaj w sejmie nowelizacja ustawy o spółdzielniach socjalnych. Od 2006 roku drugi raz jest nowelizowana. Udaje nam się pewne rzeczy przegadać z ministerstwem, pewne rzeczy jesteśmy w stanie wytłumaczyć, dlatego, że pokazujemy, że działamy wspólnie. To jest pierwsza sprawa: promowanie działań spółdzielczych na zewnątrz.

Druga sprawa: tańsze lustracje. Każdy kto przystąpi do Związku ma tańszą lustrację. Przypominam, że lustracja jest obowiązkowa, nie ma od tego odstępstwa, za to grożą konsekwencje karne, za niepoddanie spółdzielni lustracji.

Trzecia sprawa to jest to, że my organizujemy szereg szkoleń we współpracy nawet z naszymi spółdzielniami socjalnymi, zapraszamy na szkolenia naszych członków, spotykamy się. Raz w roku jest Forum Spółdzielni socjalnych, za które nikt nie płaci. Przyjeżdżają spółdzielcy z całej Polski, wymieniamy się doświadczeniami, szkolimy, pokazujemy, że razem możemy więcej.

Na dzień dzisiejszy Związek zrzesza tylko 150, no 160 spółdzielni socjalnych z całej Polski, a spółdzielni jest ponad tysiąc czterysta, czyli kilkanaście procent. Oczywiście to też jest młoda organizacja i na wszystko potrzeba czasu. To nie będzie tak od razu, że wszyscy nagle przystąpią.

Z jakimi kosztami wiąże się przynależność do Związku?

Koszty przystąpienia do związku są bardzo niskie, wpisowe do Związku to jest sto złotych. Składka roczna to jest sto pięćdziesiąt złotych. W zamian za to oferujemy spółdzielniom szansę na to, że pewne rzeczy przegadamy, przedyskutujemy z organami państwa, że pewne rzeczy załatwimy. Poza tym szkolimy, prowadzimy tańsze lustracje dla naszych członków, udzielamy doradztwa cały czas. Jeżeli spółdzielcy dzwonią, to jesteśmy na ich zawołanie.

Oczywiście my też jesteśmy młodym Związkiem, którego nikt nie wspiera finansowo, utrzymujemy się ze składek. W związku z tym, jak jest nas mało, to mamy słabą siłę przebicia.

W związku z tym nie mamy siedziby, w sensie, biura, lokalu. Największy problem jest taki, że spółdzielcy do nas wysyłają wszystko za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. I w momencie, kiedy nas na przykład dwa tygodnie nie ma w Warszawie, to te zwrotki wracają do spółdzielni, ponieważ nie jesteśmy w stanie ich podjąć na poczcie. Więc, jak mogę przez Twojego bloga prosić spółdzielców, to bardzo ich proszę, żeby korespondencję do Związku wysyłali zwykłym poleconym listem, nie wysyłali za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Jest to też dla nich tańsze.

Wiem, że interesujesz się też księgowością w spółdzielniach socjalnych…

Pasjonuję się księgowością w ogóle, rachunkowością szeroko pojętą, od czasów liceum. To jest takie moje hobby, którym się zajmuję.

Pewnie wiele osób to może dziwić…

Dziwne mam hobby, ale ja się interesuję takimi rozwiązaniami księgowymi, które ułatwiają życie spółdzielcom. Inaczej podchodzę do księgowości. Patrzę na to, co nam ta księgowość daje, nam jako przedsiębiorcy. Do czego ona mi jest potrzebna, bo ja zawsze spółdzielcom i w ogóle wszystkim przedsiębiorcom powtarzam, że księgowość jest dla ciebie, po to, żebyś wiedział na czym stoisz i mógł podejmować racjonalne decyzje. Po to kiedyś w czasach starożytnych wymyślono księgowość – kupcy rzymscy potrzebowali policzyć, czy im się ta wyprawa szlakiem opłaca, czy na tym coś zarobią, i dlatego sobie zaczęli stosować zasadę podwójnego zapisu. W związku z tym musieli wiedzieć komu, za ile, co sprzedali po to, żeby potrafili policzyć pieniądze. Do dzisiaj my z tych praw księgowych, rachunkowości, korzystamy.

Więc zawsze powtarzam, księgowość nie jest dla urzędu skarbowego, nie jest dla ZUS-u, jest dla nas, dla spółdzielców, dla zarządu, żeby był w stanie podejmować racjonalne i dobre dla tego podmiotu decyzje.

Jeżeli zarząd ma wiarygodne dane księgowe to jest w stanie podejmować racjonalne decyzje. Jeżeli spółdzielcy sami siebie oszukują, chociażby na przykład wypłacając sobie pensje pod stołem, to oni nigdy nie będą wiedzieli na czym stoją.

Myślę, że też ta księgowość, czy rachunkowość zarządcza trochę kuleje. To mimo wszystko jest traktowane jako jakiś obowiązek, że trzeba to zrobić…

Tak, a ja to traktuję jako narzędzie, które jest niezbędne do tego, żeby przedsiębiorstwo było w stanie funkcjonować. Jeżeli ktoś mnie pyta, dlaczego się „Konarawi” udało, to bardzo często odpowiadam: właśnie przez analizę finansową. Byliśmy w stanie szybko reagować na pewne rzeczy, które nam się nie udawały, byliśmy w stanie analizować, które produkty nam nie schodzą. U nas nie ma prawa się nic zmarnować, bo ja tego nie cierpię, jak się zmarnuje jedzenie. Więc zawsze byłam w stanie wyciągną wnioski, np. ten gulasz nie idzie, czyli ludzie go nie chcą, to go wycofujemy szybko, żeby nie tracić po prostu niepotrzebnie pieniędzy. Ale to wynika z ksiąg rachunkowych, z analizy ksiąg.

Ok., możesz polecić jakiś program do prowadzenia księgowości w spółdzielni socjalnej?

Tak, oczywiście, że mogę polecić. Najlepszy, jaki ja znam to jest firmy Asseco WAPRO, nazywa się ten program WF-Fakir . Jest to program, który naprawdę jest programem prostym – osoba, która zna zasadę podwójnego księgowania jest w stanie na nim księgować po bardzo krótkim czasie.

Ok., jaki jest koszt licencji?

Około 1 400 złotych.

To jest licencja na jeden komputer, tak?

Na jeden komputer.

Ok., wiem też, że miałaś kontrolę z ZUS-u w swojej spółdzielni …

Mieliśmy wszystkie kontrole. Przy okazji apeluję do spółdzielców, żeby się nie bać tych kontroli, dlatego, że każda kontrola, to nie jest po to, żeby nam zrobić krzywdę, tylko bardzo często jest po to, żeby nam pomóc. Oczywiście, jak zawiniliśmy, jak coś nakombinowaliśmy, to musimy ponieść tego konsekwencje. Natomiast ja generalnie, zawsze kontrole bardzo mocno wykorzystuję, to znaczy korzystam z ich wiedzy, żeby się dowiedzieć czegoś, co mi może przynieść korzyści w pracy mojego przedsiębiorstwa, w funkcjonowaniu tego przedsiębiorstwa.

Podczas ostatniej kontroli z ZUS-u rozmawialiśmy o funduszu integracyjnym, o tym, co już w „Konarze” wprowadziłam. Jeżeli masz w spółdzielni nadwyżkę, to musisz ją przekazać: minimum 40% na reintegrację na lata następne. W związku z tym musisz utworzyć fundusz. Nie masz innej możliwości. Musisz utworzyć fundusz. Jest on zobowiązaniem twoim (spółdzielni) wobec członków spółdzielni. W związku z tym ten fundusz będzie wykazywany jako zobowiązanie spółdzielni, a nie w jej kapitale własnym.

Żeby móc wydatkować z tego funduszu bezpiecznie, bez ryzyka objęcia składkami ZUS wydatków na reintegrację, to warto opracować Regulamin wydatkowania funduszu. My tak w „Konarze” zrobiliśmy i pan kontroler przyznał nam rację.

Należy więc opracować Regulamin wydatkowania funduszu i w tym regulaminie napisać na co przeznaczasz te pieniądze, czemu to służy i jakie są kryteria wydatkowania tych środków.

Bo to nie może być tak, że wszyscy po równo…

Nie mogą mieć wszyscy po równo, dlatego że to wtedy nie jest fundusz reintegracji, czytaj ogólnie fundusz socjalny. Muszą być kryteria wydatkowania, bo my z tego funduszu możemy wypłacać zapomogi, możemy wydawać bony pracownikom, ale musimy zawsze brać kryterium dochodowe, bo jeden zarabia w „Konarze” więcej, drugi mniej. Czyli generalnie nie możemy mówić o tym, że każdy tyle samo, bo to by było niesprawiedliwie wobec tych, którzy mają trudniej.

Ok., ale generalnie, kryterium zarobków w spółdzielni to jest jedno kryterium?

Też, ale też sytuacja materialna, ilość dzieci w rodzinie, jakaś niepełnosprawność, jakieś patologie rodzinne, bo różne sytuacje się zdarzają.

Druga rzecz: na co wydatkujemy? Wydatkujemy na spotkanie integracyjne, wydatkujemy właśnie na zapomogi, na dofinansowanie dzieciom zielonych szkół, na wspólne wyjazdy, na ogniska, na doszkalanie się. Może dlatego, że my mamy tutaj ten fundusz, bo my mamy zyski, w związku z tym jesteśmy w stanie ten fundusz tworzyć. Ale to nas zawsze zabezpiecza, że jak damy na przykład talony na święta i Englot ma na tym talonie trzysta a pracownik ma czterysta to pokazujemy, że rozdzielamy według kryteriów.

Oczywiście to zawsze pieniądze, które przekazujemy bezpośrednio pracownikowi imiennie, muszą być opodatkowane, żebyśmy o tym pamiętali.

Czyli podatek dochodowy od osób fizycznych bez składek ZUS.

Tak, bez składek ZUS,

Super. To może w takim razie, jeszcze jakieś słowo końcowe.

Nie można nie robić niczego, tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego.

O, mądre bardzo, poczekaj, Nie można nie robić niczego, tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego. Ok., czyli lepiej zrobić coś, niż nie robić nic.

Tak, dokładnie.

Ok. A jak to przełożymy teraz na taką codzienność spółdzielni socjalnej?

Jeżeli będziemy robili coś z głową, to w jakiejś perspektywie przyniesie nam to korzyści. Jeżeli będziemy robić, bo nam tak ktoś kazał to efektów nie będzie z tego żadnych. Zawsze spółdzielcy i wszyscy, którzy zakładają przedsiębiorstwo społeczne, tak, muszą mieć z tyłu głowy, że to jest ich własność i pracują u siebie, więc muszą dbać o to, co mają, bo z czasem może się okazać, że to im przyniesie określone korzyści. Nigdy nie przyniesie to korzyści na starcie, musimy się temu poświęcić i to jest istotna sprawa.

Poza tym z perspektywy moich tysiąca pięciuset godzin doradztwa, czy też tysiąca kilkuset godzin szkoleń, to co najbardziej mnie czasami boli to jest to, że bardzo często doradzamy spółdzielniom na przykład wydatkowanie środków, które są zupełnie niepotrzebne czasami. Na przykład przeznaczamy ogromne pieniądze na marketing nie w tym momencie, w którym powinni to przeznaczyć. I czasami robią jakąś wypasioną stronę internetową, która dla profilu ich działalności nie przynosi żadnych korzyści. Czasami idziemy tym sztampem biznesu, a to się niekoniecznie przekłada na spółdzielnię socjalną. Zachęcam raczej do takiej pracy u podstaw…

Ok., super. Bardzo dziękuję Ci za rozmowę…

Dzięki serdeczne.

… i życzę, bo wiem, że startujecie, jako Spółdzielnia socjalna „Konar” w konkursie na najlepsze przedsiębiorstwo społeczne roku.

W tym roku, po raz pierwszy.

Więc życzę zwycięstwa w tym konkursie i życzę dalszych wielu sukcesów na drodze rozwoju Spółdzielni socjalnej „Konar”, tak żeby powstał cały las z jednego „Konara”.

Jeszcze na zakończenie powiem, że ja mam takie przeświadczenie, że spółdzielnie socjalne muszą wchodzić w konsorcja i że zbliżamy się do modelu włoskiego, kiedy spółdzielnie socjalne będą biznesowo musiały się łączyć w grupy jakieś. I to nam na pewno w perspektywie przyszłej przyniesie wymierne finansowe korzyści.

Ok. To jest też kwestia pewnie dla Związku, tak?

Też, dokładnie, tak. Dzięki serdeczne.

Dzięki.

 

Zachęcam Cię do oddania głosu na Spółdzielnię Socjalną Konar we wspomnianym konkursie. Możesz to zrobić tutaj.

Tyle na dzisiaj. Przypominam, że dzielenie się doświadczeniem lub refleksją, zwłaszcza w sprawach, o których rozmawialiśmy z Anetą, jest oczywiście mile widziane.

Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnych i księgowość oczami Anety Englot ze Spółdzielni Socjalnej „Konar”. Wywiad cz. 2
Oceń ten wpis

Etykiety:,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe *