Zakładanie spółdzielni socjalnej. Opowieść.

Jan był wściekły. „Zakładanie spółdzielni to bułka z masłem” – mówił mu jeden z doradców X. A co się okazało? Po miesiącu oczekiwania otrzymał właśnie pismo, w którym sąd zażądał chyba z pięciu dodatkowych dokumentów. Drapał się po głowie: Jak to możliwe?

Przecież wszystko przygotował. Pamiętał o dokumentacji z Walnego (te wszystkie uchwały: o powołaniu spółdzielni, o przyjęciu statutu, o wyborze zarządu, protokół, listy obecności). Doradca pomógł mu przygotować wnioski o wpis do Krajowego Rejestru Sądowego: KRS 05, KRS WK, KRS WM. O co więc chodzi? Zdenerwowany wykręcił numer pana Y. Powiedział krótko o co mu chodzi i usłyszał tylko dwa słowa: JEDNO OKIENKO.

No tak…  Od 31 marca 2009 r. funkcjonuje tzw. jedno okienko, również przy rejestracji spółdzielni socjalnej –  czytał w internecie. Niby miało ułatwić, a co się okazuje?

Wyszło na to, że wraz z dokumentami standardowo składanymi w sądzie, należy jeszcze dostarczyć:

  • wniosek o wpis do systemu REGON tzw. RG 1
  • zgłoszenie płatnika składek do ZUS tzw. ZUS ZPA
  • zgłoszenie identyfikacyjne NIP tzw. NIP 2
  • dodatkowy egzemplarz statutu spółdzielni
  • dokument potwierdzający uprawnienie do korzystania z lokalu lub nieruchomości, w których znajduje się siedziba spółdzielni.

No więc wszystko jasne… Jan znalazł jeszcze informację, że trzy ostatnie dokumenty sąd prześlę do urzędu skarbowego po dokonaniu wpisu spółdzielni do rejestru przedsiębiorców. Pozostałe dokumenty sąd przekaże odpowiednio do Urzędu Statystycznego i do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Aha … – pomyślał Jan – … czyli oprócz wypełnienia dodatkowych wniosków musimy mieć umowę, na podstawie której spółdzielnia będzie dysponowała lokalem, w którym będzie jej siedziba. Jan przypomniał sobie, że ktoś mu mówił, że w takiej sytuacji najlepiej by wszyscy członkowie podpisali się w imieniu spółdzielni. I – co równie ważne – może to być umowa użyczenia, dzięki czemu spółdzielnia nie będzie ponosiła kosztów przed zarobieniem pierwszych pieniędzy. O to Jan się nie martwił – tymczasowa siedziba była w domu jednego z członków i nie będzie problemów z podpisaniem umowy użyczenia. Tak więc czeka mnie jeszcze trochę pracy papierkowej i trochę czasu upłynie, zanim się zarejestrujemy – pomyślał.

No dobra, niewiedza szkodzi… Ale czy dałoby się inaczej? Na portalu www.spoldzielniasocjalnawpraktyce.pl Jan czytał:  czasem sądy (trzeba tam po prostu iść i zapytać) pozwalają by po zarejestrowaniu spółdzielni zarząd odebrał te dodatkowe załączniki i samodzielnie dostarczył je do odpowiednich instytucji (urząd skarbowy, statystyczny, ZUS). Inny sposób by zmniejszyć ryzyko wydłużenia pełnej rejestracji to podawanie numerów telefonów we wszystkich wnioskach – jest wówczas szansa, że ktoś np. z urzędu statystycznego skontaktuje się z nami i będziemy mogli na miejscu uzupełnić ewentualne braki.

Nie poprawiło to Janowi humoru. Ale przynajmniej wiedział co ma zrobić.. no i wiedział już, że lepiej pytać pana Y, a nie X.

Miał tylko nadzieję, że jego ludzie zrozumieją zaistniałą sytuację i poczekają jeszcze trochę na upragnione rozpoczęcie działalności i podjęcie pracy…

Uwaga: ZMIANA PRAWA – powyższy wpis w głównej części jest już nieaktualny

Polecam aktualne informacje dot. zakładania spółdzielni socjalnej:

Zakładanie spółdzielni socjalnej. Opowieść.
Oceń ten wpis

Etykiety:,

Jeden komentarz do “Zakładanie spółdzielni socjalnej. Opowieść.”

  1. 19 lipca 2012 na 18:43 #

    Przejrzałem niektóre posty na Twojej stronie rzeczywiście tak jak mówiłeś na szkoleniu w Toruniu warto tu zajrzeć chociażby żeby odświeżyć sobie pamięć a także wyszukać przydatne informacje odnośnie zakładania spółdzielni socjalnej. Jestem pewien że jak najbardziej pomocna będzie nam ta strona nie tylko od strony informacji ale też mieszczą się tu praktyczne uwagi które są szczególnie cenne.
    Pozdrawiam i Like'uje na FB. 🙂

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe *