Spółdzielnie socjalne idą do klastra.. [Wywiad]

Dzisiaj zapraszam na wywiad dot. współpracy między spółdzielniami socjalnymi oraz w ramach sektora ekonomii społecznej. Rozmawiam z p. Tomaszem Wróblewskim prezesem Łomżyńskiego Klastra Ekonomii Społecznej, członkiem Łomżyńskiej Rady Pożytku Publicznego, na co dzień prezesem Spółdzielni socjalnej Netlajt. Porozmawiamy m.in. o tym, czy warto współpracować z innymi spółdzielniami socjalnymi, a jeśli tak, to w jaki sposób.

Waldek Żbik: Skąd wziął się pomysł na powołanie Łomżyńskiego Klastra Ekonomii Społecznej?

Tomasz Wróblewski: Początki naszej inicjatywy klastrowej datujemy na 2012 rok i jest to ściśle związane z osobą Krzysztofa Leończuka – animatora OWOP-u (Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej), dobrego ducha środowiska spółdzielców socjalnych z Łomży i okolic. Z pewnością mogę stwierdzić, że nasz animator to osoba, która przekonała przedstawicieli spółdzielni socjalnych, stowarzyszeń, fundacji oraz podmiotów wsparcia nauki i biznesu o potrzebie nadania kształtu środowisku ekonomii społecznej w Łomży.

Oczywiście struktura klastra została „wykuta” w drodze dyskusji i przemyśleń uczestników cyklicznych spotkań. Natomiast głównym celem przedsięwzięcia było i jest wzmocnienie potencjału oraz wspieranie rozwoju podmiotów ekonomii społecznej działających na terenie Łomży i okolic. Dziś konkretyzujemy powyższy zapis np. poprzez organizację targów ekonomii społecznej itp.

WZ: Co daje członkostwo w klastrze spółdzielniom socjalnym?

TW: W jednym z tygodników społeczno-politycznych przeczytałem o nowym trendzie w gospodarce (sharing economy) polegającym na bezpośredniej wymianie dóbr i usług między konsumentami, którzy komunikują się za pomocą mediów społecznościowych. Wydawało mi się, że w Polsce raczej nie sprawdzi się ta metoda, ponieważ jesteśmy na początku rozwoju kapitalizmu i w związku z tym mamy duże pragnienie posiadania, a nie dzielenia się – niestety. Dodatkowo na to wszystko nałożyła się „Diagnoza społeczna” profesora Czaplińskiego, z której wynika, iż nie ufamy sobie nawzajem (mizerny kapitał społeczny). Życie jednak zweryfikowało mój pogląd. Posłużę się przykładem: jeden z podmiotów wchodzących w skład klastra posiada aparat fotograficzny, aby inne podmioty nie musiały ponosić kosztów związanych z zakupem aparatu sprzęt jest pożyczany w miarę potrzeb na różne wydarzenia.

WZ: Rozumiem. Jakie jeszcze korzyści może osiągnąć spółdzielnia socjalna?

TW: Ważnym aspektem w działalności klastra jest rozwój podmiotów. Dlatego też chcemy, aby targi ekonomii społecznej w Łomży zostały wpisane na stałe w kalendarz wydarzeń miasta. W dniu 20 czerwca 2015 r. odbyły się I Targi Ekonomii Społecznej w Łomży (Galeria Veneda) pod hasłem: „Wspólnie budujemy przyszłość ekonomii społecznej!” Była to bardzo dobra szansa, aby podmioty ekonomii społecznej mogły zaprezentować, co robią na co dzień.

Poza tym chcielibyśmy, aby głos środowiska ekonomii społecznej był słyszany na forum samorządu. Dlatego zachęcamy członków do aktywnego uczestnictwa w organach doradczych samorządu terytorialnego (Łomżyńska Rada Pożytku Publicznego i Powiatowa Rada Rynku Pracy – obecnie posiadamy dwóch przedstawicieli). Ponadto informujemy o możliwościach i programach grantowych dla członków klastra. W niedalekiej przyszłości chcielibyśmy wyłonić spośród członków klastra podmiot, który będzie reprezentował Nas w konkursie „Najlepsze przedsiębiorstwo społeczne roku 2016” – zapewnić wsparcie w wypełnieniu wniosku oraz zbudować warstwę medialną. Oczywiście mógłbym wymieniać wiele korzyści, ale zachęcam do odwiedzenia naszej strony internetowej, a zwłaszcza facebooka klastra!

WZ: A same targi, czy przyniosły wymierne korzyści spółdzielniom? Przyczyniły się do wygenerowania sprzedaży, nawiązania kontaktów z potencjalnymi klientami?

TW: Tak. Niemniej jednak to wymaga analizy rozpatrzenia każdego uczestnika targów osobno, ale mogę podać przykład Spółdzielni socjalnej Kofisport czy też Spółdzielni socjalnej „Poezja Smaku”. Wszystko zależy od zaangażowania, oba podmioty przygotowały interesujące stanowiska i przemyślały sposób prezentacji wobec potencjalnych klientów. Kofisport jest ciekawym przykładem spółdzielni sportowej (szkółka piłkarska, pływacka, usługi dla zdrowia). Przedstawiciel Spółdzielni Kofisport przy prezentacji swojego stanowiska jednocześnie przeprowadzał ankietę odnośnie zapotrzebowania na szkółkę pływacką dla dzieci, co pozwoliło na pozyskanie klientów z imienia i nazwiska.

WZ: Dobry przykład na wykorzystanie pojawiąjącej się szansy kontaktu z klientem…

TW: Myślę, że wyjście do klientów i przekazanie czym dana spółdzielnia zajmuje się stwarza szansę na większą liczbę odbiorców usług i produktów, które są proponowane przez podmioty ekonomii społecznej. Czasem jest tak, że musimy coś „dotknąć”, żeby przekonać się do określonych rozwiązań. Uważam, że forma prezentacji, bliskość klienta jest bardziej skuteczną formą niż ulotki, banery, czy też reklama radiowa. Należy przypomnieć, że funkcjonuje stereotyp słowa „socjalna” dlatego nie można zapominać, że targi pełnią rolę informacyjną dla potencjalnych klientów….

WZ: … i warto te możliwości wykorzystywać. Wróćmy do kwestii współpracy w sektorze. Czy, Pana zdaniem, powoływanie takich lokalnych lub regionalnych klastrów, jest warte wysiłku i poświęcenia na to czasu?

TW: Na pewno nie jesteśmy typowym klastrem gospodarczym i nie do końca pasuje do nas definicja zaproponowana przez Michaela Portera. Mam tu na myśli definiowanie klastra jako geograficzną koncentrację podmiotów, które są ze sobą powiązane gospodarczo; w naszym przypadku spoiwem ma być myślenie społeczne. Rozumiem to w taki sposób, że podmioty ekonomii społecznej dostrzegają potrzebę zorganizowania się na rzecz rozwoju przedsiębiorczości społecznej, aby móc w przyszłości realizować bardziej złożone zadania niż te, które mogą wykonywać sami, np. wspomniane targi ekonomii społecznej.

Ważnym aspektem działalności klastra jest wymiana wiedzy i umiejętności dotyczących zagadnień ekonomii społecznej. Najbardziej dostrzegalne jest to w przypadku nowopowstałych podmiotów ekonomii społecznej, gdzie jest wiele pytań odnośnie funkcjonowania. Również warto zwrócić uwagę na to, że projekty unijne mają ściśle określone ramy czasowe i gdy dany projekt się kończy, występuje pustka. Zorganizowane podmioty ekonomi społecznej mogą wypełnić lukę i trwale zakorzenić przedsiębiorczość społeczną w danym regionie. Poza tym nie możemy zapominać, że klaster buduje zaufanie społeczne lub wręcz kapitał społeczny.

W związku z tym warto budować trwałe struktury ekonomii społecznej w lokalnych wspólnotach.

WZ: Niektórzy twierdzą jednak, że takie inicjatywy tylko zajmują czas. Co prawda, można napić się kawy i pogadać, ale rzadko kiedy wynikają z tego konkretne korzyści dla spółdzielni….

TW: Dobre pytanie. Przyjmując taki tok myślenia, to możemy stwierdzić, że duża część stowarzyszeń w Polsce funkcjonuje na poziomie kawy i pogadanek. W związku z tym rodzi się pytanie czy takie spotkania prowadzą do realizacji określonych celów, jeżeli nie, to można powiedzieć, że jest to grupa ludzi, która spotkała się towarzysko. Natomiast jeżeli członkowie określają misję i cele oraz krok po kroku następuje realizacja założeń wtedy ma to sens.

Oczywiście mogę się z Panem zgodzić, że nie mamy tak skonkretyzowanych narzędzi jak Owes czy też Urzędy Pracy jednakże trzeba pamiętać, z czego to wynika. Aplikujemy i będziemy dalej starać się o uzyskanie środków np. Funduszu Inicjatyw Społecznych na szkolenia dotyczące lustracji spółdzielni tak, aby odciążyć spółdzielców. Również jesteśmy podmiotem, który do debaty wspólnoty lokalnej wprowadza nowe zagadnienia np. klauzule społeczne. Oczywiście od debatowania do realizacji konkretnego zadania czasem jest bardzo duża przestrzeń.

WZ: Jakich 3 rad udzieliłby Pan spółdzielniom, które zdecydują się na zbudowanie takiego lokalnego klastra?

TW: Tak jak już wspomniałem dobry animator to połowa sukcesu inicjatywy klastrowej :). Wracając do początków inicjatywy klastrowej, przede wszystkim muszą znaleźć się podmioty chętne do kooperacji i widzące sens w funkcjonowaniu takiego podmiotu – nic na siłę. Jak to się już zdarzy, z podmiotów muszą wyłonić się liderzy, którzy będą stanowić siłę napędową klastra. Równolegle powinna toczyć się dyskusja na temat formy prawnej, jaką powinien przyjąć klaster; w przyszłości będzie to ułatwiać np. aplikowanie o środki unijne czy też krajowe. Oczywiście klaster społeczny może przyjąć formę mniej sformalizowaną i stanowić grupę ludzi, których łączy pewien sposób patrzenia na rzeczywistość. Również warto precyzyjnie zdefiniować misję i cele funkcjonowania klastra, aby uniknąć myślenia pt. „co dalej”. Dodatkowo należy zabiegać, aby członkiem klastra była instytucja publiczna, np. uczelnia albo przedstawiciel miasta, gminy, powiatu.

WZ: No to mamy pewien plan na początek. A co, Pana zdaniem, jest potrzebne do rozwoju spółdzielni socjalnych?

TW: Parafrazując powiedzenie Billa Clintona, można stwierdzić: „Pomysł, głupcze”. Poważnie mówiąc, pomysł na działalność gospodarczą to stanowczo za mało. Musi być wsparcie w postaci doradztwa biznesowego oraz profesjonalnych usług księgowych, prawnych i marketingowych. Zastanawiam się, czy nie warto prowadzić w pierwszych miesiącach działalności spółdzielni funkcji mentora, co by ułatwiło poruszanie się członków w zawiłych przepisach biurokratycznych oraz motywowało do działania. Również ważną kwestią jest dostęp do środków finansowych i tutaj warto zwrócić uwagę na preferencyjne pożyczki, które proponuje Bank Gospodarstwa Krajowego. Oczywiście opisuję początek działalności spółdzielni socjalnej.

Poza tym ważne jest, czy wyłoni się lider, który wyznacza cele i pokazuje sposób realizacji. W naszym klastrze przykładem lidera jest Pani Barbara Duda, prezeska Spółdzielni Alexis i członek Powiatowej Rady Rynku Pracy. Pani Barbara Duda oprócz reintegracji zawodowej dużą wagę przykłada do reintegracji społecznej swoich członków spółdzielni. Przejawem tego są wspólne integracyjne wieczorki, ogniska, wigilia itp. oraz aktywne zaangażowanie się w działalność klastra.

WZ: Czy, z Pana punktu widzenia, wsparcie doradców OWES jest wystarczające?

TW: Przede wszystkim moim zdaniem: nie można wrzucić wszystkich doradców/osób zajmujących się na co dzień ekonomią społeczną do jednego worka i twierdzić, że dobrze czy też źle wykonują swoje zadania. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć jedno: jakość doradców jest różna. Chyba byliśmy spółdzielnią (Spółdzielnia socjalna Netlajt) najczęściej korzystającą z usług i doradców OWES-u i możemy stwierdzić, że jakość była bardzo zróżnicowania od bardzo dobrych profesjonalistów po przeciętnych… i tych, którym można wystawić studencką dwóję (oczywiście z możliwością poprawki).

Przede wszystkim moim zdaniem doradca (trener) namacalnie musi pomóc zwłaszcza w pierwszym okresie funkcjonowania spółdzielni, kiedy pojawia się wiele wątpliwości. Niewątpliwie mogę zaproponować następującą konkluzję: stan idealny to doradca, który ma doświadczenie w biznesie oraz zna profil działalności spółdzielni, jednakże bywa z tym różnie.

WZ: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Tyle na dzisiaj nt. współpracy między spółdzielniami socjalnymi. Pamiętaj, że jeśli chcesz podzielić się swoim doświadczeniem, zawsze jest to mile widziane. Wystarczy skomentować wpis poniżej lub odezwać się do mnie w sprawie wywiadu. Zachęcam też do popularyzacji tego wpisu np. z wykorzystaniem przycisków społecznościowych poniżej.

Oceń ten wpis

Etykiety:

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe *