Skąd powinniśmy wiedzieć, że coś jest nie tak? 3 objawy przyszłych problemów spółdzielni socjalnej

Najczęściej pierwsze symptomy przyszłych problemów pojawiają się wcześnie, już na etapie zakładania spółdzielni socjalnej. Co może świadczyć o przyszłych trudnościach? Skąd powinniśmy wiedzieć, że coś jest nie tak? Co będzie takim znakiem ostrzegawczym? Dzisiaj skupimy się na trzech sprawach.

1. Brak zaangażowania.

Pierwsza sprawa jest dosyć prosta. Jeśli trzeba kogoś przekonywać do założenia spółdzielni, to nie wróży to zbyt dobrze. Zdarzają się czasem takie „czarne owce” – niby chcą, ale nie są pewni do końca. Grupa ciągnie ich dalej, bo przecież dotacja… Najczęściej kończy się to tym, że taka osoba jest słabo zaangażowana i potem trzeba ją „przetrzymać” by nie zwracać wsparcia finansowego. Myślę, że lepszym rozwiązaniem jest podziękowanie sobie przed założeniem spółdzielni. Jeśli jest na to czas można poszukać kogoś innego lub założyć spółdzielnię w mniejszym gronie (oczywiście pięć osób – w przypadku spółdzielni socjalnej osób fizycznych – musi być).

2. Niedostateczne umiejętności zawodowe i brak możliwości ich podniesienia do wymaganego poziomu.

To jest bardzo ważna sprawa. Najpierw musimy wiedzieć, co spółdzielnia konkretnie ma robić, czyli na czym zarabiać. Umiejętności zawodowe członków i pracowników powinny być dopasowane do profilu działalności. Od tych umiejętności zależy jakość działań spółdzielni, a tym samym jej ostateczna ocena przez klientów. Przede wszystkim warto tym umiejętnościom się przyjrzeć już na etapie szkoleń przed założeniem spółdzielni (np. jeśli spółdzielnia ma robić pierogi, w ramach szkoleń zawodowych można sprawdzić jak idzie to przyszłym członkom spółdzielni i ewentualnie podnieść kwalifikacje w tym zakresie). A co z ludźmi, których kwalifikacje nie są zgodne z planowanym profilem działalności gospodarczej lub się w tej działalności nie widzą? No cóż, nie każdy musi być członkiem spółdzielni… Czasem można ich wpasować w spółdzielnię (po przekwalifikowaniu lub dobraniu odpowiedniego stanowiska pracy), ale z dużą ostrożnością i nie na siłę. Warto pomagać, ale z głową. Musimy też pamiętać, że założenie spółdzielni, która „może robić wszystko, za co zapłaci klient” na pewno nie rokuje jej powodzenia. Pisałem już o tym we wpisie dot. wielobranżowości.

3. Brak konstruktywnego konfliktu.

Zaznaczam, że nie chodzi mi tutaj o konflikt, w którym jedna strona pragnie pokazać wyższość nad drugą i robi wszystko by okazało się, że to ona ma rację. Chodzi mi o konflikt rozumiany jako konstruktywna różnica zdań dotycząca ważnych zagadnień i wyboru najlepszego rozwiązania. Różnice zdań między ludźmi będą zawsze, a jeśli dotyczą spraw fundamentalnych dla spółdzielni i są poparte przemyślanymi argumentami, to nawet dobrze, że się pojawiają. Przy wzajemnym zaufaniu i dobrej woli można dzięki temu wypracować najlepsze rozwiązania. Tym samym – moim zdaniem – objawem, że w zespole nie dzieje się dobrze będzie brak tak rozumianych konfliktów i różnicy zdań. Tak! Brak konfliktów może świadczyć o tym, że członkowie boją się różnicy zdań i wolą płynąć z prądem ukrywając często swoje zdanie i emocje, które są w nich. Pracowałem kiedyś z taką grupą. Niby na pierwszy rzut oka wszystko grało. Pomysł całkiem niezły. Zespół – wydawało się – płynnie współpracował, ale była to tylko pozorna zgoda podszyta lękiem przed konfliktem. Przy pierwszym poważniejszym problemie okazało się, że nie potrafią rozwiązywać problemów wspólnie. Utworzyły się grupy i podgrupy i każdy ciągnął w swoją stronę. Do tego jeszcze doszedł słaby lider. Spółdzielnia nie rozpoczęła działalności, mimo że formalnie została zarejestrowana. Warto zwrócić uwagę jak to wygląda – czy ludzie ufają sobie na tyle, że nie boją się konstruktywnej wymiany zdań. A jak to było w Twojej spółdzielni? Może dostrzegasz jeszcze inne objawy tego, że źle się dzieje…

Oceń ten wpis

Etykiety:, , ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe *