Jakich rad udzielisz innym spółdzielcom lub osobom zainteresowanym założeniem spółdzielni socjalnej? Na co zwrócić uwagę? Czego unikać? 

Tego rodzaju pytania zadałem osobom zaangażowanym w spółdzielczość socjalną. 

Oto jakie uzyskałem odpowiedzi. Jeśli chcesz się włączyć w dzielenie wiedzą i doświadczeniem, napisz do mnie lub skomentuj poniżej. 

1. Wojciech Dec, Spółdzielnia Socjalna Siedlisko z Sokołowa Małoposlkiego

Po pierwsze – nie zakładajcie spółdzielni dla dotacji unijnych, one się kiedyś kończą, nie zakładajcie spółdzielni dla pomocy z gminy czy refundacji ZUS (…). Zakładajcie spółdzielnie dla siebie, dla własnej wzajemnej pomocy, własnej wzajemnej pracy i własnemu zadowoleniu. Bądźcie mega cierpliwi.

Po drugie, warto dobrze zapoznać się ze wszystkim aspektami prawno-administracyjnymi prowadzenia spółdzielni. Taka dobra rada wnikliwie przestudiujcie nie to, jak założyć spółdzielnię, ale to w jaki sposób się ją rozwiązuje. Jeśli to was nie przerazi – idziemy dalej.

Po trzecie, bardzo ważne jest to z kim zakłada się spółdzielnię. Bardzo często bywa tak, że są to ludzie z tzw. łapanki (rekrutacja internetowa, rekrutacja w urzędzie pracy itp.) Osobiście nie jestem zwolennikiem takiej metody doboru przyszłych członków spółdzielni. Uważam, że mocną stroną spółdzielni już na starcie jest wzajemna znajomość i zaufanie jej członków.

Po czwarte, chyba najważniejsze – fundamenty, na których chcecie oprzeć działalność gospodarczą waszej spółdzielni. Pomysł na nasz biznes rodził się w mojej głowie przez ponad sześć lat. I po tych sześciu ciężkich latach prób i błędów, różnego rodzaju doświadczeń i przeżyć działalność naszej spółdzielni oparliśmy na bardzo mocnych fundamentach. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Źródło: wywiad

2. Urszula Tuszyńska, Spółdzielnia Socjalna “Nasz Domek” z Warszawy

Najważniejsze są:

  1. Dobry księgowy (mamy świetnego).
  2. Zespół, który nie boi się pracy i ufa liderowi.
  3. Lider, który nie boi się wziąć odpowiedzialności i najciężej pracować.

Źródło: wywiad

3. Marcin Jedliński, Spółdzielnia Socjalna “Tropem Przygody” z Kielc

Ważna jest determinacja oraz to, że w praktyce realizujemy swoje pasje. Wiele pomaga nam to, że swoją pracę traktujemy jak… pracę. Cóż z tego, że akurat w danym momencie nie ma zleceń? Cóż z tego, że poduszka tak przyjemnie przywołuje, a na zewnątrz jest tyle rzeczy, które należałoby zrobić? Kluczem tutaj jest determinacja i to, że staramy się spożytkować swoje godziny w biurze najefektywniej jak umiemy. Zaczynamy pracę i kończymy o określonych godzinach – to w szerszej perspektywie oznacza, że przemy naprzód z pomysłami… A idąc za tym tokiem rozumowania również z realizacjami, gdyż wytężona praca pozwala znaleźć chętnych na dopracowane pomysły.

Niebagatelną też rolę odgrywa fakt, że łączymy pracę z przyjaźnią i… potrafimy spotkać się we wtorkowe popołudnie całym zarządem, rozważać, rozmyślać i planować. Jesteśmy w stu procentach na bieżąco z kłopotami, problemami, sukcesami i wszystkim co niesie za sobą działalność.

Źródło: wywiad

4. Gabriela Szymkowiak, Spółdzielnia Socjalna Rybka z Katowic

Warto też starać się nawiązać kontakty z instytucjami pożytku publicznego (np. organizacjami pozarządowymi) oraz podmiotami, które są z nami zgodne ideowo. Pozyskujemy również w ten sposób klientów, którym oferujemy m.in. cateringi. Budujemy rodzaj partnerstwa, w którym korzyści mają wszyscy partnerzy (np. potrafimy wydłużyć termin płatności lub wykonać usługę nawet na preferencyjnych warunkach, dla podmiotów, które z nami współpracują od dłuższego czasu).

W spółdzielni powinna też znaleźć się osoba, która zajmie się pozyskiwaniem klientów i na tym się skoncentruje. Fakt, że jesteśmy spółdzielnią socjalną czasem zraża do nas potencjalnych klientów, ale trzeba z tego zrobić atut. Jeżeli ktoś daje zlecenie spóldzielni, to pomaga osobom, które miały trudności na rynku pracy, czyli robi dobry uczynek.

Trzeba mieć też dużo samozaparcia. Pieniądze nie przychodzą od razu i nie przychodzą łatwo.

Źródło: wywiad

5. Barbara Machnowska, Spółdzielnia Socjalna “TMB” z Olsztyna. 

Podstawą dobrego działania w Spółdzielni jest porozumienie. Ludzie są najważniejsi. Należy rozmawiać jak najwięcej. Rozwiązywać problemy przez rozmowę. Nie ‘zamiatać pod dywan” tylko wyjaśniać głośno nieporozumienia. No i należy od samego początku budować zaufanie. Bez tego daleko się nie zajedzie. Jestem zwolennikiem tworzenia Spółdzielni z ludzi, którzy się wcześniej znali, a przynajmniej większość z nich. Poza tym każdy w Spółdzielni musi mieć przypisane swoje zadanie. Nie powinno być tak, że co miesiąc zmienia się zakres obowiązków.

Źródło: komentarz poniżej. 

 

Zachęcam Cię do włączenia w dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, napisz do mnie lub skomentuj poniżej. 

  1. Barbara mówi:

    Podstawą dobrego działania w Spółdzielni jest porozumienie. Ludzie są najważniejsi. Należy rozmawiać jak najwięcej. Rozwiązywać problemy przez rozmowę. Nie ‘zamiatać pod dywan” tylko wyjaśniać głośno nieporozumienia. No i należy od samego początku budować zaufanie. Bez tego daleko się nie zajedzie. Jestem zwolennikiem tworzenia Spółdzielni z ludzi, którzy się wcześniej znali, a przynajmniej większość z nich. Poza tym każdy w Spółdzielni musi mieć przypisane swoje zadanie. Nie powinno być tak, że co miesiąc zmienia się zakres obowiązków.

    • Waldemar Żbik mówi:

      Super. Dziękuję za komentarz.

      Zgadzam się, że niezałatwione sprawy wewnątrz grupy będą bagażem, który zmniejszy możliwości rozwoju. Kwestia zaufania – podstawa. Przydział zadań to często niedoceniany przez początkujących element.

      pozdrawiam serdecznie,
      Waldek Żbik

  2. Leszek Smyrski mówi:

    W 2013 roku założyłem razem z Andrzejem P. spółdzielnię socjalną “Akacja” ze środków unijnych. Pełne wsparcie to 380 tysięcy złotych. Napisany biznes plan otrzymał akceptację. Spółdzielnia miała być wzorcowa, oparta o płaski system zarządzania. Płaski czyli spółdzielczy.
    Kiedy mieliśmy decyzję o dofinansowaniu Andrzej P. zaproponował mi że ukradnie dla siebie 20 tysięcy i się odwdzięczy. Odpowiedziałem mu że chyba go pop…liło i na tym sprawa z mojej strony się zakończyła. Niestety, pieniądze unijne przechodzą przez operatora, który z mocy prawa bierze sobie połowę i organizuje za to jakieś szkolenia. Nie było innej możliwości otrzymania wsparcia więc zgodziliśmy się na tę formę, opowiadali na tych szkoleniach to, co od dawna dobrze wiedziałem, ale słuchałem. Pozostali nie wiedzieli, ale niezbyt chętnie słuchali, przeważnie spali. Firma nazywała się “B-4” i składała się z napuszonych buców*, którzy wynajmowali profesjonalistów albo innych buców.
    Dopiero dużo później zrozumiałem że Andrzej P. po mojej odmowie zorganizowania złodziejstwa nie dał za wygraną, ale zaproponował to samo co mi, pani odpowiedzialnej za projekt. Pani nie za bardzo wiedziała co to jest spółdzielnia, wiedzę czerpała prawdopodobnie z wypowiedzi posła Biedronia**. Zgodziła się na propozycję Andrzeja P. i na jej wyraźne życzenie został on prezesem.
    Wybudował sobie z unijnych pieniędzy kominek w domu za 4100 złotych i na tę pracę otrzymał fakturę VAT numer 277/FS/12/2013. Kominek został wybudowany w miejscowości Krasne 506. Kiedy jednak dotarłem do tej faktury i zrobiłem jej zdjęcie, opowiedziałem pani prezes firmy “B-4” że wybudowanie tego kominka jest przestępstwem. Wtedy nagle dokumenty spółdzielni zniknęły, prokuratura umorzyła sprawę, kontrola z Wojewódzkiego Urzędu Pracy wypiła kawę z Andrzejem P. i serdecznie się razem pośmiali z faktury. Dopiero niedawno dowiedziałem się ze faktura została zaksięgowana jako remont pieca w lokalu na ulicy Plac Wolności 2 w Rzeszowie, gdzie spółdzielnia przez rok wynajmowała pomieszczenie. To zaksięgowanie jest kłamstwem. Wszyscy do których się z tym zwracałem starali się traktować mnie jak Maciarewicza. Dziennikarze oczywiście solidarnie milczeli. Wtedy zacząłem pisać na blogu i studiować zaawansowaną socjologię trzeciego stopnia. Wtedy też odkryłem jak komunikaty systemów tworzą nasz obraz świata i jak można je fałszować.
    Obraz polskiej rzeczywistości, który miałem po zrozumieniu syndromu mojej spółdzielni był dosyć mroczny. Na szczęście jednak przypuszczam że więcej ludzi zaczęło dostrzegać że proponowane przez liberalizm wolne złodziejstwo nie jest specjalnie korzystne dla większości, stąd takie a nie inne wyniki wyborów. Stąd takie poparcie dla Pawła Kukiza.
    Dziś zaczyna się pierwszy pełny roboczy tydzień prezydentury Andrzeja Dudy. Kiedy rano wejdą tam do biura jego pracownicy, mam nadzieję że przeczytają mój mail, który wysłałem w piątkowy wieczór. Dostałem potwierdzenie z automatu.

    Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
    ul. Wiejska 10
    00-902 Warszawa
    Telefon informacyjny o wewnętrznych numerach telefonów w Kancelarii: (48 22) 695-29-00
    Fax: (48 22) 695-22-38
    Mail: listy@prezydent.pl

    Możesz też skontaktować się z nami poprzez formularz kontaktowy.

    Uwaga! Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dn. 8 stycznia 2002 roku w sprawie organizacji przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków, rozpatrzone zostaną tylko maile zawierające dane nadawcy tj. imię, nazwisko oraz adres pocztowy.
    Podałem imię, nazwisko, e-mail i adres pocztowy

    (pole wymagane) Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych, zgodnie z treścią ustawy z dn. 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2002 r. Nr 101 poz. 926, z późn. zm.)
    Treść:
    Szanowny Panie Prezydencie. Jestem socjologiem i w ramach moich zainteresowań założyłem spółdzielnię socjalną w projekcie unijnym. Pieniądze z dotacji zostały zdefraudowane przez zarząd, operator projektu wspierał okradanie spółdzielni. Prokuratura, WUP i wszystkie odpowiedzialne podmioty robią wszystko, żeby sprawa się przedawniła. Mam zdjęcia, filmy, nagrania rozmów i dokumenty. Obecnie pracuję nad naukowym wyjaśnieniem tej sytuacji w ramach studiów doktoranckich. Zamierzam stworzyć nowy kierunek, socjologię złodziejstwa, uważam bowiem że pora zająć się złodziejstwem z naukową rzetelnością. Dlatego piszę do Pana Prezydenta, bo chcę prosić o pomoc w ujawnieniu złodziejstwa w spółdzielni socjalnej “Akacja” w Rzeszowie”
    Z poważaniem.
    Leszek Smyrski.

    Administratorem danych jest Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z siedzibą w Warszawie, przy ul. Wiejskiej 10. Dane są przetwarzane w celu obsługi korespondencji i nie będą udostępniane odbiorcom danych, w rozumieniu art. 7 pkt 6 ustawy o ochronie danych osobowych. Podanie danych jest obowiązkowe (art. 63 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego – Dz. U. z 2000 r. Nr 98, poz. 1071 ze zm.).

    Mam nadzieję ze pan Prezydent RP. pomoże mi zrealizować taką prostą a tak trudną dla władzy rzecz. Sprawdzenie prawidłowości zaksięgowania faktury VAT 277/FS/12/2013. Wtedy będę mógł w mojej pracy doktorskiej powołać się na prawdę. Udokumentowaną prawdę.
    Proszę Pastwa o modlitwę w intencji mojego listu do prezydenta.

    *- słowo buce bardzo mi się podoba w socjologii złodziejstwa, jest bardzo treściwe, ale chyba nie przejdzie. I tak będzie dobrze jeśli nazwa kierunku się przyjmie.
    **- Poseł Biedroń definiuje spółdzielnię jako dwie lub więcej osób, kradnących razem publiczne pieniądze. Dla tej działalności bardziej rzetelne jest określenie spółka.

    • Waldemar Żbik mówi:

      Dzień dobry,

      Dziękuję za komentarz. Jeśli opisywana sytuacja (a raczej opisywane sytuacje) faktycznie miała miejsce, to przykro, że coś takiego dzieje się w spółdzielczości socjalnej.

      Utwierdza mnie to w przekonaniu, że zwykle, jeśli nie znamy innych założycieli i nie mamy do nich zaufania, to lepiej nie angażować się w zakładanie spółdzielni. Z drugiej strony, wynika z tego, że OWES-y też powinny w większym stopniu ingerować i dokładnie sprawdzać, jak wydatkowane są środki publiczne.

      pozdrawiam,
      Waldek Żbik

      • Leszek Smyrski mówi:

        Witam panie Waldemarze.
        Tak naprawdę to nie spółdzielcy są winni całej sytuacji. W moim przypadku cała wina spoczywa na operatorze projektu. Andrzej P. był jaki był i ja dobrze go znałem. Spółdzielnia miała działać według najefektywniejszych możliwie zasad, płaskiej struktury z dyżurami angażującymi wszystkich. Cały plan był świetnie opracowany i wszyscy spółdzielcy zgodzili się na jego realizację. To buce z “B-4” pomagały zarządowi “Akacji” w fałszywym księgowaniu faktury i ukrywaniu defraudacji całej kwoty wsparcia. Spółdzielnie są najlepszym sposobem przyszłego gospodarowania, teraz jestem tego pewny i piszę o tym w mojej rozprawie doktorskiej. Trzeba tylko wyeliminować złodziejstwo. Pozdrawiam serdecznie.
        Leszek Smyrski.

        • Waldemar Żbik mówi:

          Witam ponownie,

          Nie chcę szukać winnych, bo nie znam na tyle sytuacji.

          Z mojego punktu widzenia zrzucanie całej odpowiedzialności na operatora to pewne uproszczenie. Ktoś tego pana wybrał na prezesa, ktoś – jak Pan napisał – spał na szkoleniu etc. Plan też nie był tak do końca świetny, skoro wyszło, jak wyszło.

          pozdrawiam serdecznie,
          Waldek Żbik

          • Leszek Smyrski mówi:

            Tego Pana na prezesa wybrała kierowniczka projektu zatrudniona u operatora, wbrew mojej woli. Za pomocą ewidentnych oszustw które są zarejestrowane na pliku dźwiękowym. Nikt nie chce ich słuchać bo twierdzą że są nielegalne, to kłamstwo, są całkowicie legalne.
            Ja rozumiem że Panu ciężko uwierzyć w prawdę, ale prawda ma czasami to do siebie, że jest nieprawdopodobna.
            Piszę o kradzieży w mojej spółdzielni od roku.
            http://naszeblogi.pl/user/6324/wpisy
            WUP, prokuratura, sąd i wszyscy inni czekają tylko kiedy sprawa się przedawni. Mają trzy lata, w sierpniu 2019 już mogą spać spokojnie.
            Pozdrawiam.

  3. Evka mówi:

    I to jest właśnie problem; spółdzielnie socjalne zakładają nierzadko ludzie pełni chęci, ale za mało świadomi jej specyfiki, którzy w dodatku nie chcą pogłębiać swojej wiedzy, są bierni, a potem czuję się skrzywdzeni. A tu chodzi o całkowite wzięcie spraw w swoje ręce. Proszę nie myśleć, że oceniam Pana S., to tylko taka moja refleksja, oparta też na doświadczeniach własnych…
    Pana komentarz – bardzo celny. [i cenny;]
    Pozdrawiam

    • Waldemar Żbik mówi:

      Dziękuję za komentarz i Pani punkt widzenia. Pójście na skróty np. na zasadzie ktoś przygotował dokumenty z walnego założycielskiego i my to podpisujemy, to bardzo zły pomysł. Warto wiedzieć w co się wchodzi i co się podpisuje (jeśli ktoś z zewnątrz narzucił prezesa i nie było w ogóle głosowania, to znaczy, że przewodniczący i sekretarz walnego założycielskiego poświadczyli nieprawdę – myślę, że możemy tutaj mówić o przestępstwie przeciwko wiarygodności dokumentów).

      pozdrowienia,
      Waldek Żbik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *