Czy warto w NGO dać zielone światło na założenie spółdzielni socjalnej? Opowieść.

Jan wszedł do sali. Zwykle odbywały się tam spotkania zespołu. Czekali już na niego Ewa i Filip. Zgodnie z planem mieli dzisiaj omówić kwestię zaangażowania Stowarzyszenia „Żabka” w założenie spółdzielni socjalnej. Czy warto to zrobić? Jakie będą korzyści? A jakie są zagrożenia? Zaczął Filip. To był w końcu jego pomysł…

– Przede wszystkim spółdzielnia może być szansą na zwiększenie skali naszego działania – powiedział.

– Jak to rozumiesz? – zapytał Jan.

– W tej chwili – w naszych działaniach na rzecz dzieci – jesteśmy uzależnieni w dużej mierze od środków zewnętrznych: granty z Urzędu Miasta, granty z FIO czy z innych źródeł. Poza tym czasem …  (Filip wziął głęboki oddech) i na szczęście coraz częściej udaje nam się sfinansować jakieś działania z opłat od rodziców – powiedział..

– … lub staramy się zorganizować coś bezkosztowo w oparciu np. o zaangażowanie wolontariuszy – wtrąciła Ewa.

– No właśnie – ciągnął Filip – a dzięki założeniu spółdzielni możemy część tych działań prowadzić w sposób ciągły, cykliczny, a na niektórych z nich możemy nawet zarobić.

– Zarobić? – Ewa nie lubiła tego sformułowania. Jej zdaniem nie pasowało do organizacji pozarządowej.

– Tak. Zarobić – Filip nie stracił pewności siebie – co stoi na przeszkodzie by np. zorganizować dwugodzinne zajęcia rozwijające zdolności artystyczne przedszkolaków? W zeszłym miesiącu było na nich kilkanaście dzieci, a od tego czasu co najmniej dziesięciu rodziców pytało o kolejne terminy.

– A czy nie możemy tego robić w ramach działalności odpłatnej, jak dotychczas? Ewa nie dawała za wygraną.

– Oczywiście, że możemy – Filip nakręcał się coraz bardziej – Zakładając spółdzielnię możemy jednak bez obaw prowadzić działalność gospodarczą. Możemy pozyskać kapitał na start, na każdego zatrudnionego pracownika. No i z zysku, a przynajmniej jego części możemy organizować mniej rentowne działania dla dzieci, to znaczy takie, za które nikt nie zapłaci lub dla grup, które nie mają z czego zapłacić.

– No dobra, a czym moglibyśmy się zająć? Tym razem wtrącił się Jan.

– Mam kilka pomysłów, które należałoby przemyśleć i sprecyzować  – jeśli chodzi o pomysły Jan zawsze mógł liczyć na Filipa – Przyszłościowo rozważyłbym założenie przedszkola językowego tzn. takiego w którym będą stałe zajęcia językowe i oprócz polskiego można by się posługiwać innym językiem.  Na początek jednak myślałem o krótkich kursach językowych organizowanych w formie zabawy.

– Moglibyśmy zaangażować Agatę – wolontariuszkę, która jest do tego odpowiednio przygotowana. A z tego, co wiem nie ma stałej pracy – Ewa tym razem wydawała się wyjątkowo zainteresowana.

– Poczekajcie chwilę – Jan postanowił nieco ostudzić zapał swoich współpracowników – A jakie są zagrożenia?

– Przede wszystkim wymaga to powołania nowej struktury, nowego organizmu ze swoim odrębnym zarządem. W ciągu 6 miesięcy od daty zarejestrowania spółdzielni musimy zatrudnić co najmniej 5 osób bezrobotnych.  Jeśli chcielibyśmy dostać dotację, przed tym wszystkim musimy znaleźć odpowiedni projekt, opisać pomysł i jeśli dostaniemy się do projektu, będziemy musieli uczestniczyć w cyklu szkoleń.

– Wygląda na spory wysiłek organizacyjny – zauważył Jan. Czy nie prościej – co sugerowała Ewa – byłoby to zrobić w ramach stowarzyszenia?

– Prawdopodobnie byłoby to prostsze. Wszystko zależy od skali i od tego co chcemy uzyskać. Jeśli chcemy prowadzić ciągłą działalność i zatrudniać minimum 5 osób, spółdzielnia wydaje mi się ciekawszym rozwiązaniem ze względu na możliwość wsparcia finansowego i przeniesienia ryzyka działalności gospodarczej na odrębny podmiot. Jeśli interesuje nas mniejsza skala i zatrudnienie 1-2 osób, możemy to zrobić w ramach stowarzyszenia.

– OK, rozumiem. Proponuję sprecyzować nasz pomysł na biznes i sprawdzić czy będą na to klienci. Od skali zainteresowania możemy uzależnić dalsze kroki – powiedział Jan. Następnie szybko dodał: Filip, Ty zajmiesz się tym pierwszym, a Ty Ewa zastanowisz się jak możemy zrobić to drugie.  Ja z kolei spróbuję dowiedzieć się czegoś na temat praktycznych aspektów działania spółdzielni.

– I jeszcze jedno – Filip czerwienił się, było mu głupio, że zapomniał o tym powiedzieć – aby założyć spółdzielnię socjalną potrzebujemy jeszcze jedną organizację pozarządową, albo np. gminę.

– Spokojnie. Jak będziemy mieli dobry pomysł i dopracowaną koncepcję zastanowimy się kto mógłby nam pomóc i komu mogłoby zależeć na powstaniu spółdzielni. Na dzisiaj kończymy, za chwilę mam kolejne spotkanie, wrócimy do tego za dwa tygodnie – Jan podziękował za spotkanie i wyszedł.

Filip uśmiechnął się. Być może czeka go nowe wyzwanie. To lubił najbardziej.

Zapamiętaj:

  1. Spółdzielnia socjalna może być jedną z form działalności gospodarczej prowadzoną przez organizację pozarządową (np. stowarzyszenie).
  2. Spółdzielnia będzie atrakcyjna zwłaszcza, jeśli założyciele szukają możliwości prowadzenia działalności na większa skalę (minimalne zatrudnienie osób zagrożonych wykluczeniem społecznym to 5 osób).
  3. Spółdzielnia socjalna w tej chwili stwarza możliwość pozyskania zewnętrznego wsparcia finansowego w dosyć atrakcyjnej wysokości (20 tys. zł na osobę zatrudnioną w spółdzielni socjalnej osób prawnych).
  4. Spółdzielnia ogranicza ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w stowarzyszeniu (założyciele np. stowarzyszenie odpowiadają do wysokości wniesionych udziałów).
Czy warto w NGO dać zielone światło na założenie spółdzielni socjalnej? Opowieść.
Oceń ten wpis

Etykiety:, , ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe *