Czy spółdzielnie socjalne są skazane na marginalizację wśród przedsiębiorstw społecznych?

Sto lat temu i wcześniej spółdzielczość odgrywała ogromną rolę w kwestii współdziałania i przedsiębiorczości. W pewnym momencie w Polsce było około milion spółdzielni. Teraz jest inaczej – spółdzielnie stały się formą rzadko spotykaną. O tym, dlaczego tak jest i czy spółdzielnie socjalne są skazane na marginalizację w grupie przedsiębiorstw społecznych rozmawialiśmy z Cezarym Miżejewskim – prezesem zarządu Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych i współtwórcą ustawy o spółdzielniach socjalnych. Poniższy wpis jest zapisem tej rozmowy.

Wideo dla osób, które wolą oglądać

Poniżej znajdziesz naszą rozmowę w pełnej wersji:

Krótka historia spółdzielczości w Polsce

Początki spółdzielczości w Polsce to XIX wiek. Wówczas m.in. powstał ruch Spółdzielczość Spożywców. Jego celem było zbliżenie relacji między konsumentem a producentem, pominięcie pośredników. Popularność spółdzielni wynikała wówczas ze swego rodzaju „równości”. Nie było tak, że jedna osoba miała kapitał i trzymała w garści całą władzę. Każdy miał głos, który miał znaczenie. W czasach zaborów była to też możliwość do samoorganizacji wykraczającej poza działalność gospodarczą.

W okresie międzywojennym bardzo szybko rozwijała się spółdzielczość wiejska. Popularnością cieszyła się także spółdzielczość mieszkaniowa, która zresztą wspierana była przez państwo. O podobnym wsparciu trudno mówić w okresie PRL-u, gdzie idea spółdzielczości została wypaczona, ale spółdzielczość i wtedy odnosiła swoje małe sukcesy – udało się przeprowadzić na europejską miarę eksperyment z zatrudnianiem osób z niepełnosprawnościami. Kryzys przyszedł w III RP, kiedy tę formę przedsiębiorczości uznano za relikt przeszłości i chciano ją zlikwidować.

Początki spółdzielczości socjalnej w Polsce

Spółdzielnie społeczne funkcjonują w Polsce na mocy ustawy o spółdzielniach socjalnych z 2006 r., chociaż pojawiły się w systemie wcześniej – już w 2004 r. Wtedy nie różniły się jeszcze zbytnio od spółdzielni pracy. To, co je odróżniało, to fakt, że mogły dostać dotacje z funduszu pracy – tak samo, jak pojedynczy przedsiębiorca.

Podczas prac nad ustawą o spółdzielniach socjalnych pojawiły się głosy, że przedsiębiorcy zlikwidują firmy i stworzą spółdzielnie socjalne, aby skorzystać ze specjalnych profitów i preferencyjnych warunków. To stało się bodźcem dla parlamentarzystów, którzy zaczęli zaostrzać przepisy – określono, że założycielami spółdzielni socjalnej mogły w 80% być osoby zagrożone wykluczeniem. To zbudowało określony wizerunek spółdzielni, spowodowało przyklejenie się do niej łatki „marginesu społecznego”.

Później pojawiła się myśl o sektorze ekonomii społecznej. Wskazywano w jego obrębie na sektor obywatelski organizacji pozarządowych. Ale działalność gospodarcza czy odpłatna pożytku publicznego nie była i nie jest zbyt mocno zakorzeniona w systemie. Szukano zatem nowych rozwiązań – w 2006 roku zaczynano od sytuacji, gdy z Europejskiego Funduszu Społecznego finansowano tylko pojedyncze kampanie promocyjne. Dopiero w 2008 roku wyodrębniono z budżetu dotacje na tworzenie miejsc pracy – to stało się motywacją do zakładania spółdzielni.

Pierwsze kroki wielu grup zainteresowanych były jednak bardzo nieporadne – przedsiębiorstwa były tworzone w pośpiechu, „na kolanie”, żeby zmieścić się w kalendarium wynikającym z przydzielania dotacji. Brakowało przygotowania, fazy wstępnej, która jest podstawą funkcjonowania spółdzielni. Skoro spółdzielnia jest własnością określonej liczby osób z jednakową odpowiedzialnością, to tej odpowiedzialności trzeba się nauczyć – a to, zwłaszcza na początkowym etapie tworzenia jednostek w tym modelu – nie było proste. Brakowało wzorców, wypracowanych schematów i ram, których należałoby przestrzegać równie skrupulatnie, jak harmonogramu dotacji.

Spółdzielnia socjalna jako pierwszy wybór w przedsiębiorczości społecznej

Jeszcze dekadę temu, jeśli chciano założyć przedsiębiorstwo społeczne, oczywistym wyborem było stworzenie spółdzielni socjalnej. Największy przyrost tego typu organizacji notowano do 2014 roku. Dobrze obrazują to dwa poniższe wykresy.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. 

Zwłaszcza drugi wykres jasno pokazuje, że przyrost liczby spółdzielni socjalnych jest teraz na zupełnie innym poziomie, niż w 2013, czy też 2014 roku. 

Obecnie zainteresowanie taką formą organizacji społecznej spadło – spółdzielnia nie jest już pierwszym wyborem. Pojawia się zatem pytanie..

Czy spółdzielnia socjalna może być jeszcze atrakcyjną formą dla założycieli przedsiębiorstwa społecznego?

Odpowiedź nie jest taka oczywista – wszystko zależy od zainteresowań założycieli. Jeżeli stanowią grupę, która chce działać na wspólnych, demokratycznych zasadach, dzieląc się kapitałem, obowiązkami, a przede wszystkim – odpowiedzialnością, to spółdzielnia będzie odpowiednim wyborem. Jeśli jednak założyciele kierują się myślą, że chcą założyć firmę przynoszącą im zyski, zatrudniać ludzi i utrzymywać relacje szef-podwładny, to bardziej właściwe będą inne formy działalności.

Jeśli założyciel przedsiębiorstwa społecznego chce po prostu zatrudnić 3 osoby z niepełnosprawnością, to najczęściej wybierane są fundacja, czy spółka z o.o. non profit.

Poza tym z punktu widzenia ośrodków wsparcia ekonomii społecznej z reguły prościej jest zakładać inne formy prawne firmy społecznej, gdzie nie trzeba przygotowywać osób defaworyzowanych do współodpowiedzialności za podmiot. Stają się oni po prostu pracownikami. Wytyczne CT9 co prawda nakazują włączać te osoby w procesy decyzyjne, ale w praktyce bardzo różnie to wygląda.

Spółdzielnia obarczona jest też pewnego rodzaju ciężarem wizerunkowym – ze względu na zaszłości historyczne kojarzy się raczej negatywnie. Z kolei określenie „spółka” nacechowane jest raczej pozytywnie.

Z drugiej strony spółdzielnie socjalne są często wybierane w przypadku powołania przedsiębiorstwa społecznego przez jednostkę samorządu terytorialnego

Jeśli uznasz, że w Twoim przypadku spółdzielnia będzie dobrym rozwiązaniem, to polecam kurs on-line “Spółdzielnia socjalna bez tajemnic“.

Co zrobić, by spółdzielnia socjalna była bardziej interesującą formą prawną przedsiębiorstwa społecznego?

Zmiany wymagają przede wszystkim uwarunkowania prawne. Z ustawy o spółdzielniach socjalnych wynika, że żeby założyć spółdzielnię należy mieć (najczęściej) 50% osób zagrożonych wykluczeniem. Próg dla przedsiębiorstwa społecznego wynosi tylko 30%. To już na starcie wprowadza zamieszanie.

Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnych jest w trakcie przygotowywania projektu nowelizacji tejże ustawy. Pod koniec września ma się odbyć Forum Spółdzielni Socjalnych i do tego czasu mają być wypracowane propozycje zmian. Chodzi mi.in. o ujednolicenie warunków i wprowadzenie porządku niezbędnego do sprawnego funkcjonowania spółdzielni socjalnych.

Rozwiązaniem, które mogłoby również podnieść atrakcyjność spółdzielni jest ich sieciowanie czy tworzenie konsorcjów. Jednak obecne przepisy prawne nie pozwalają na przeprowadzenie takiego łączenia w odpowiedni sposób. To pieśń przyszłości, która być może kiedyś wybrzmi – o ile do tej pory spółdzielnie socjalne nie zanikną zupełnie.

Kolejną rzeczą jest kwestia postrzegania spółdzielczości jako takiej. Dużo się tutaj zmienia, ale też dla części osób spółdzielnia dalej kojarzy się z czasami PRL. To skojarzenie zupełnie nieuzasadnione, bo pierwsze spółdzielni, jak już powiedzieliśmy, powstała znacznie wcześniej.

Podsumowanie

Podsumowując, odpowiedź na tytułowe pytanie wcale nie jest oczywista. Jeśli aktualne tendencje się umocnią, to może być tak, że spółdzielnie socjalne będą niszowym rozwiązaniem wśród przedsiębiorstw społecznych. Z drugiej strony zmiany w przepisach prawnych, w tym projektowana ustawa o ekonomii społecznej oraz zmiany w ustawie o spółdzielniach socjalnych mogą zmienić warunki gry. Tytułowe pytanie pozostaje więc otwarte.

To tyle nt. miejsca spółdzielni socjalnych w gronie przedsiębiorstw społecznych. A jakie jest Twoje zdanie w temacie? Czy spółdzielnie socjalne skazane są na marginalizacje?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *