Co zrobić gdy w spółdzielni socjalnej źle się dzieje? Opowieść cz. 3.

Od ostatniego posiedzenia zarządu minęły cztery tygodnie. Był to trudny czas mozolnego poszukiwania kolejnych zleceń. Mimo wielu wysiłków i wielu pomysłów tylko częściowo udało się odbudować stracone zamówienie. Drobne rozwiązania organizacyjne i przesunięcia wykonywanych prac sprawiły, że mniej więcej 30% czasu pracy Jacka i Michała było zagospodarowane (tzn. tylko w około 1/3 czasu pracy mieli tak naprawdę co robić). I tutaj pojawił się problem. Jan wyliczył, że przez to będzie im brakować ponad 3 tys. zł miesięcznie na wypłatę wynagrodzeń. Ciągle też przecież walczyli o nowych klientów. Przez ostatnią akcję promocyjną praktycznie bieżące zyski zmniejszyły się do kilkuset złotych.

Aktualna sytuacja

Za chwilę miało się rozpocząć walne zgromadzenie. Jan siedział w swoim biurze i wpatrywał się w swoje obliczenia. Miesięczna struktura kosztów wyglądała następująco:
• Koszty wynagrodzeń (10 pracowników) – 22 tys. zł,
• Koszty materiałów i surowców – 5 tys. zł,
• Czynsz i media – 4 tys. zł,
• Księgowość – 1 tys. zł,
• Inne (ubezpieczenia, ubrania robocze etc.) – 1 tys. zł,
• Ostatnie działania promocyjne – 1 tys. zł.
Łącznie 34 tys. zł.

Przychody: 31 tys. zł.

Kapitał rezerwowy: 9 tys. zł, z czego ok. 3 tys. zostało już przejedzone na wynagrodzenia, które – w związku z utratą klienta – nie miały pokrycia w przychodach.

Jak do tego doszło?

Jan rozmawiał z Michałem i Jackiem odnośnie zmniejszenia etatu za porozumieniem stron. Jacek się zgodził („Rozumiem, że to chwilowe. Mogę sobie pozwolić by przez 2-3 miesiące pracować w mniejszym wymiarze”). Michał nie chciał („To nie moja wina, że straciliśmy klienta, a ja muszę co miesiąc płacić rachunki”). Po konsultacji z członkami zarządu, Jan doszedł do wniosku, że zmniejszenie etatu Jackowi nie rozwiązuje problemu, ale lepiej zaoszczędzić chociaż ten tys. zł miesięcznie niż nic. Wiedział też jednak, że nie jest to rozwiązanie ani w pełni sprawiedliwe, ani stałe. Dlatego też zarząd zwołał walne zgromadzenie, umieszczając w porządku obrad równomierne skrócenie czasu pracy i proporcjonalne zmniejszenie wynagrodzenia wszystkim członkom. Podjęcie takiej uchwały było możliwe, bo w zasadzie większość członków spółdzielni wykonują pracę tego samego rodzaju.

Walne czas zacząć…

Jan usłyszał, że w pokoju obok zaczynają schodzić się członkowie spółdzielni. Postanowił też od razu się tam udać.

– Witajcie – powiedział wchodząc do pokoju.

– Cześć – odpowiedzieli po kolei obecni. Był tam już Jacek i Michał oraz Karolina, Monika (członek zarządu, który nie jest jeszcze członkiem spółdzielni) i Ania.

Czekali jeszcze na Mikołaja (członek zarządu i członek spółdzielni) oraz Władka i Kubę. Wiedzieli, że nie będzie Jadwigi, która w tym czasie musiała być na badaniach w szpitalu. Łącznie miało być więc obecnych 9 osób, w tym 8 członków spółdzielni.

– Cześć – Mikołaj przyszedł jako jeden z pierwszych, ale tuż za nim pojawili się Władek i Kuba.

– Witajcie – powiedział Jan – Są już wszyscy, więc zaczynajmy.

– Zacznijmy od wyboru prezydium walnego – kontynuował Jan – proszę o zgłaszanie kandydatów na przewodniczącego i sekretarza zebrania.

– Proponuję byś Ty pełnił funkcję przewodniczącego, a Monika sekretarza zebrania – powiedział Mikołaj.

– W porządku. Czy są inne kandydatury? – spytał Jan.

Cisza.

– W takim razie przejdźmy do głosowania – Jan postanowił skrócić maksymalnie tą pierwszą część obrad – Kto jest za tym bym pełnił funkcję przewodniczącego?

Wszystkie ręce uniosły się do góry (za wyjątkiem Moniki, która nie będąc członkiem nie brała udziału w głosowaniach). Podobnie szybko wybrano Monikę na sekretarza zebrania.

Po prezentacji i przyjęciu porządku obrad Jan przeszedł do meritum.

– Jak wiecie, głównym celem naszego spotkania jest dyskusja i ewentualne podjęcie uchwały w sprawie równomiernego skrócenia czasu pracy członkom spółdzielni i proporcjonalnego zmniejszenia wynagrodzenia.

Tak. Wiedzieli. Cześć osób była jednak ciekawa jak do tego doszło oraz kto w największym stopniu ponosi za to odpowiedzialność.

Jan wiedział, że może liczyć na trzy głosy za uchwałą (swój, Mikołaja, Jacka), prawdopodobnie dwa przeciw (Michał, Kuba). Jak zagłosują pozostali? Jan nie wiedział, mimo, że przeprowadził indywidualne rozmowy praktycznie z każdym członkiem informując jak wygląda sytuacja i próbując dociec jakie będzie stanowisko danej osoby w tej sprawie. Co okaże się ważniejsze: interes spółdzielni czy osobiste interesy poszczególnych osób? O tym w jednym z kolejnych wpisów.

Zapamiętaj:

  1. Podstawą zarządzania finansami spółdzielni powinna być ciągła kontrola kosztów oraz prognozowanie przychodów. Zarząd musi być świadomy jak dokładnie wygląda sytuacja finansowa spółdzielni. Tylko wtedy możliwa będzie odpowiednia reakcja.
  2. W przypadku ważnych spraw dyskutowanych na walnym warto poświęcić czas na przygotowania do walnego – omówienie z członkami aktualnej sytuacji. Najlepiej zrobić to przed walnym zgromadzeniem. Zmniejszamy dzięki temu ryzyko długich dyskusji i czasem wręcz pyskówki podczas obrad walnego.
  3. W razie gospodarczej konieczności walne zgromadzenie, w celu zapewnienia pracy wszystkim członkom, może skrócić równomiernie czas pracy i zmniejszyć odpowiednio wynagrodzenie członków bez wypowiedzenia spółdzielczej umowy o pracę lub jej warunków. Uchwała walnego zgromadzenia powinna dotyczyć co najmniej jednego działu pracy lub wszystkich członków wykonujących pracę tego samego rodzaju (dla dociekliwych: art. 185 prawa spółdzielczego).
Oceń ten wpis

Etykiety:, , ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe *